Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Alternatywny etno-clockwork-punk, czyli wywiad z Michałem Cetnarowskim (część 1)

Wspominałem już zapewne o tym, że prowadzone przeze mnie wywiady trwają dość długo. Wybrana przeze mnie forma niespiesznych rozmów w połączeniu z ogólną zajętością interlokutorów wydłuża czas od rozpoczęcia do publikacji, ale ma też pewne (dość niespodziewane) zalety. Rozmówca może na przykład dwukrotnie powiększyć liczbę swych nominacji do Nagrody Fandomu Polskiego im. Janusza A. Zajdla. Do nominowanego w 2013 roku Cyberpunka dołączył bowiem niedawno Wywiad z Borutą napisany wraz z Łukaszem Orbitowskim (którego też udało mi się wziąć na spytki). Dla części z Was jest już zapewne jasne, ale innym podpowiem, że na blogu gości dziś Michał Cetnarowski.

michał cetnarowski

Przyszłość ciemna jak wino, czyli „Ilion” Dana Simmonsa

Moja czytelnicza znajomość z Danem Simmonsem rozpoczęła się od bezkrytycznych zachwytów nad Hyperionem, przeszła przez rozczarowanie Trupią otuchą, a ostatnio dotarła do już nie tak bezkrytycznych pochwał dla Terroru. Od zauroczenia, przez rozczarowanie aż po stabilizację – niczym związek z prawdziwego zdarzenia. Po Ilion zapewne sięgnąłbym i bez tego zaplecza, gdyż jak tu oprzeć się niemal hard-sf z nawiązaniami do Homera i Szekspira, Prousta i Nabokova? Opór nie miał najmniejszego sensu. Pokusie więc uległem, a gdzie mnie to powiodło, relacjonuję poniżej.

Typek spod ciemnego znaku, czyli wywiad z Keithem Houstonem

Wiele zjawisk w życiu odbywa się sinusoidalnie, a na blogu bywa podobnie. Poprzednie dwa wywiady ukazały się pół roku temu, a po niniejszym niedługo pojawi się następny. Chciałbym, by te wywiady pojawiały się nieco częściej, ale podjąłem idealistyczną decyzję, by rozmawiać tylko z osobami, których książki czytałem. By osłodzić długą przerwę, mam jednak niespodziankę – pierwszy wywiad z autorem nie z Polski, a w dodatku publikowany po polsku i angielsku. Z dzisiejszej rozmowy dowiecie się między innymi, co wspólnego ma twórca oprogramowania medycznego z typografią, a podwójni agenci z ironią.

fot. Cate Gillon

Między poniedziałkiem a wtorkiem, czyli „Ruiny i zgliszcza” Wellsa Towera

Czytelnicza ma historia wskazywać by mogła, że nie przepadam za opowiadaniami, a już w ogóle za tymi niefantastycznymi i współczesnymi. Byłoby to wrażenie mylne – po prostu nie miałem zbyt wielu okazji, by sięgać po takie pozycje. Jest to o tyle dziwne, że w przypadku horroru to właśnie krótkie formy potrafią mnie wystraszyć, a powieści niemal wcale. Kurczowe trzymanie się utartych ścieżek nie leży w mej czytelniczej naturze, więc z ciekawością odnotowałem zapowiedź Ruin i zgliszczy Wellsa Towera. Od razu też napiszę, że świetna okładka miała pewien wpływ na mą decyzję.

ruiny i zgliszcza

Wybijając ćwieka, czyli ku naprawie blogosfery książkowej

Nawet osoby, które odwiedzają tego bloga od niedawna lub niezbyt regularnie, zauważyły mą skłonność do komentowania przeróżnych zawirowań wydawniczych, książkowych i blogowych. Czytelnicy o stażu dłuższym mogą pamiętać wpis ukazujący, jak to kiepskie recenzje były jednym z czynników pchających mnie w stronę samodzielnego blogowania. Gdy więc Jakub Ćwiek rozpisał się o książkowym marketingu oraz postrzeganiu pisarzy, to z ciekawością zacząłem śledzić dyskusję. Zwłaszcza, że moją negatywną motywację i obecne zamieszanie łączy „osoba” wydawcy.

By nabrać perspektywy. Źródło: NASA (http://eol.jsc.nasa.gov)

Strona 112 z 153

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén