Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Kiedy dwa równa się siedemnaście, czyli o sytuacji kobiet w literackim świecie

Czytanie innych blogów to inwestycja czasowa, która zwraca się nie tylko w postaci budowania sieci, ale i inspiracji. W moim przypadku prym wiedzie kronikująca Silaqui, która ostatnio często nie pisze, ale za to skuteczność ma wysoką. Jej wpis rozważający niedobór polskich autorek science-fiction i zamieszczone pod nim komentarze mówiące o potencjalnym efekcie skali popchnęły mnie w objęcia wujka Google. Parę chwil poszukiwań zaowocowało tyloma znaleziskami, że wiedziałem, że bez wpisu się nie obejdzie, a w dodatku nie będzie się on wcale ograniczał do Polski i SF.

Kameralny kres, czyli „Oryks i Derkacz” Margaret Atwood

Historia to wredna bestia. Margaret Atwood napisała Opowieść podręcznej między innymi po to, by Gilead nigdy nie zrodził się naprawdę, lecz obecny prezydent USA wydaje się być niemal żywcem z niego wyjęty. Dobrze, dobrze. Przesadzam, ale przyznać trzeba, że jego stosunek do kobiet podziwu nie budzi. Oryks i Derkacz to kolejna dystopia autorstwa kanadyjki, lecz zmieniająca totalitaryzm na konsumpcjonizm i ekologię. Te problemy są palące i bez żadnego Trumpa, ale i tak mam nadzieję, że jeszcze nam daleko do urzeczywistnienia tej wizji.

oryks i derkacz

Hałasy z Karakorum, czyli o językowych przedziwnościach

Dzisiejszy wpis miał być poświęcony typologii języków na przykładzie języka polskiego, ale postanowiłem dać Wam lingwistycznie odpocząć i wybrałem temat nieco bardziej ekscytujący. Zamieszczona w poprzednim wpisie drobna ciekawostka dotycząca języka malgaskiego przypomniała mi o aborygeńskim plemieniu zwanych Kuuk Thaayorre wspomnianym w dawnym wpisie, a za tym przyszła inspiracja. Do typologii zapewne jeszcze powrócę, ale dziś podrzucę Wam nieco językowych (prze)dziwności.

Bezwstydna poszukiwań kontynuacja, czyli „Teksty Drugie 2016 nr 4: Wojna wstydów”

Oto potwierdzenie powiedzenia głoszącego, że nieszczęścia chodzą parami. Dopiero co pojawił się wpis lingwistyczny, a dziś druga relacja z mych poszukiwań literacko-czasopismowych. Literatura na Świecie w swym wydaniu arabskim zrobiła na mnie wrażenie pozytywne, a sam wpis wzbudził pozytywne zdziwienie z serii „to ktoś to jeszcze czyta”. Za sprawą asortymentu pobliskiego Empiku oraz mych czysto subiektywnych zachcianek kolejna część przeglądu poświęcona będzie jednemu z ostatnich wydań periodyku Teksty Drugie, które to poświęcone jest wstydowi.

Maksymalna komunikacja, czyli o języku pragmatycznie

Zakres programowy na filologii angielskiej był na tyle zróżnicowany, że większość osób była w stanie znaleźć coś, co bardzo się jej podobało oraz zdiagnozować swą piętę achillesową. Moim numerem jeden była literatura i wszystko co z nią związane, a głównym źródłem mych cierpień i boleści była metodyka z przyległościami. Z kolei większość studentów za literaturą nie przepadała, ale nie względu na niechęć do czytania, a raczej natężenie ilościowe lektur obowiązkowych. Jeśli zaś chodzi o pozostałe przedmioty, to ze względu na mą ciekawską naturę oceniałem je raczej przychylnie. Dziś chciałem przybliżyć kolejny drobny wycinek, tym razem z kategorii „oczywistych, gdy o tym pomyśleć, ale przydatnych po zwerbalizowaniu”, czyli o regułach konwersacyjnych.

Rozmowa / Henryk Semiradzki, 1883

Rozmowa / Henryk Semiradzki, 1883

Strona 114 z 151

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén