Zaraz, mikroby i inne maleństwa zapisały już w historii wiele tragicznych stron. Teraz na dużo mniejszą skalę mieszają w mych planach. Przypałęta się taki i już pracuje się tydzień w domu, już nie czyta się w tramwaju i recenzje się opóźniają. Zamiast absorbować Waszą uwagę kolejną wyliczanka, postanowiłem zaprezentować nowy cykl. Seria ta jest wypadkową mego sentymentu do czasu studiów oraz sympatii do ciekawostek i dzielenia się nimi. Po części chcę też dać odpór wiecznym malkontentom, dla którym każdy przedmiot powinien mieć praktyczne zastosowanie, najlepiej do tego przekładalne na gotówkę. Choć takich spotkałem raczej na studiach zaocznych.




