Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Dzieło, autor, ich rozdzielność i inne teoretyczno-literackie elukubracje

Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, dziś nadszedł dla Was czas próby. Wiekopomna ta chwila rozstrzygnie o przyszłości tego bloga. Macie tę Moc. Czujecie ciężar tej odpowiedzialności? Świetnie. Pora sprowadzić Was na blogową ziemię – dzisiejszy wpis będzie formą badania gruntu. Wpisy ciekawostkowo-naukowe się spodobały i będzie ich więcej, a dziś pora na krytyczno-literackie. Tematem startowym będzie (nie)rozdzielność dzieła i autora.

teoria5

Zima, zima, zima, czyli literatura śniegiem przysypana

Przyznam zupełnie szczerze, że jestem miłośnikiem porządku… Nie, nie. Nie piszę znów o Gwiezdnych wojnach. Jestem zwolennikiem porządku w porach roku. Latem gorąc mi nie wadzi, a zimą ze mrozem się dogaduję. Dlatego też proszę się nie dziwić i nie przeklinać mnie za to, że zimą piszę o powieściach pełnych zimna, lodu i chłodu. Może zakrawa to na masochizm, gdy na zewnątrz odczuwalna temperatura waha się w okolicach -20°C.

snow0

Godny recykling, czyli „Gwiezdne wojny: Przebudzenie Mocy”

W niedawnym wpisie rozpisałem się o swym nostalgiczno-fanowskim stosunku do Gwiezdnych Wojen. Napisałem nawet recenzję powieści Star Wars. Koniec i początek choć zazwyczaj trzymam się daleko od literatury tak blisko związanej z filmem. Dla nikogo więc nie jest chyba niespodzianką, że wybrałem się do kina na część siódmą sagi, czyli Przebudzenie mocy. Recenzji filmowych zapewne wiele na tym blogu nie będzie, ale zgrabnie się złożyło, że akurat ta jest pierwsza.

sw3

«««HIC SVNT SPOILERAM»»»

Od Ząbkowic Śląskich po nakręcane dziewczę, czyli duch w (nie tylko) maszynie

Pierwszy dzień nowego roku to nieco dziwny dzień na wpis blogowy. W dodatku na temat pozornie z tym dniem niezwiązany. Jednak nie dla mnie. Przyznam Wam bowiem, że nigdy nie przywiązywałem specjalnej wagi do przełomów lat. Nie uciekałem może od sylwestrowych celebracji, ale nie czyniłem żadnych postanowień, ani też na większe refleksje mi się nie zbierało. Jednak 1 stycznia 1818 po raz pierwszy wydane zostało dzieło uważane za pierwszą powieść science-fiction albo choć za prekursora tego gatunku: Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz. Ja postanowiłem nieco skorzystać z okazji i napisać o najlepszych według mnie powieściach ze sztucznymi bytami.

franken0

Czytelnicze zamiary Pożeracza, czyli (nie)postanowienia na rok 2016

Poniedziałkowe podsumowanie było spojrzeniem w przeszłość, a dzisiejszy wpis będzie próbą zaklęcia przyszłości. Wszelkie plany, postanowienia i tym podobne często biorą w łeb nawet zanim się zaczną, a im bardziej złożone i skomplikowane, tym większa szansa na spektakularną katastrofę. Choć czasem zamiast katastrofy nie dochodzi po prostu do niczego. Postaram się więc wyłożyć sprawę prosto i jasno. A przy okazji wyłożę swoje zdanie na temat wyzwań wszelakich.

plany0

Strona 146 z 155

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén