Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Egocentryzm, czyli Qbuś w sieci

Osoby regularnie czytające mojego bloga lub śledzące profile pożeraczowe w mediach społecznościowych wiedzą doskonale, że prywatnie uzewnętrzniam się tylko w przypadkach wyjątkowych. Sporo ze mnie pewnie przesiąka mimowolnie i da się mnie poznać przez moje pisanie, ale życie prywatne staram się prywatnym utrzymać. Dziś się to… nie zmieni. Mam za to dla Was coś, co pewnie bardziej przyda się mi niż Wam, czyli spis tekstów okołoliterackich, które Qbuś popełnił w sieci.

qbuś w sieci

Ilustracje zaś nieco na przekór

Podwojony dylemat, czyli „Revenat Gun” Yoona Ha Lee

Lektura zwieńczenia dowolnego niemal cyklu wiąże się z nieuchronnym rozczarowaniem. Zawód może spowodować sam końcowy tom niespełniający oczekiwań nagromadzonych podczas lektury poprzednich. Z drugiej zaś strony, im lepszy finał, tym większy smutek wywołany koniecznością pożegnania się z bohaterami oraz/lub światem. Owszem, do każdej książki można wrócić, ale – wybaczcie banał – pierwsze czytanie jest tylko jedno. Dość jednak tych rozkmin, pora na Revenat Gun, czyli pożegnanie z cyklem Machineries of the Empire.

revenant gun okładka

Stara szkoła w nowych szatach, czyli „Podarować niebo” Romualda Pawlaka

Na samym początku popełnię rzecz karygodną z perspektywy twórcy internetowego: odeślę Was do artykuły innego autora. Marcin Zwierzchowski, znany facebookowo jako Kulturalny Człowiek, napisał bowiem ciekawy dla Lubimyczytać.pl ciekawy tekst o tym, jak to do dyskusji fantastyczno-naukowych nie zaprasza się autorów literatury science-fiction, a Lem postrzegany jest jako koniec i początek całego gatunku. Czemuż jednak przywołuję to w tym miejscu? Gdyż Podarować niebo Romualda Pawlaka to właśnie fantastyka zbliżona pod wieloma względami do tej lemowskiej.

podarować niebo okładka

Wędrówki z (bez)względną larwą wieczności, czyli motyw podróży w czasie w literaturze

W swoich wpisach motywy tropiących trzymałem się jak dotąd tematów, które może i czasem zahaczały o fantastykę, ale były głęboko historycznie w literaturze osadzone. Nadeszła jednak pora na chronologiczny skok w czasy nam bliższe i na rozkminę spokrewnioną bardzo blisko z i ograniczoną niemal wyłącznie do fantastyki naukowej. Motyw podróży w czasie początki swe ma co prawda w wieku osiemnastym, lecz rozmachu nabrał prawdziwie w poprzednim stuleciu. Dość jednak wstępów i paplania – pora na sedno.

motyw podróży w czasie

Podstępna naiwność i naiwne podstępy, czyli „Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta” Davida Mitchella

David Mitchell cieszy się u Pożeracza poważaniem podobnym do Dana Simmonsa i podobny los spotyka jego książki. Recenzję Slade House otwierały nawet podobne słowa od tych, którymi rozpocząłem tekst o Upadku Hyperiona. Brytyjczyk literacko jeszcze mnie nie zawiódł, ale zawsze musi nie tak mało czasu minąć bym sięgnął po kolejną jego książkę. Wyłuskane z marketowego kosza promocyjnego Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta czekało na swą kolej kilka dobrych lat. Czytajcie dalej, jeśli chcecie się przekonać, czy żałuję, że nie sięgnąłem wcześniej, czy może lepiej, żeby sobie jeszcze na półce poleżała.

tysiąc jesieni okładka

Strona 50 z 150

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén