Współczesna literatura irlandzka niezbyt często trafia nad Wisłę. Jest Sally Rooney i John Banville, wspomnieć można Kevina Barry’ego, ale poza tym szukać trzeba raczej gdzieś na marginesach. Zresztą tego ostatniego kojarzę głównie za sprawą Pauzy i to właśnie w recenzji jego powieści zwierzałem się ze słabości do tego kraju. Tym bardziej cieszę się, że wydawnictwo Anity Musioł dało polskim czytelnikom szansę zapoznać się ze zbiorem opowiadań Niepoprawna mnogość, który to pozwala zajrzeć pod (nie tylko) literacką podszewkę Zielonej Wyspy.
Czasem opłaca się słuchać niepoważnie lekkostrawnych podcastów. Pewien z nich, noszący nazwę Triforce Podcast, zainspirował mnie do napisania tego wpisu. Nie będę ukrywał, że to z jednego z nowszych odcinków dowiedziałem się o książkach, o których tu napiszę. Przypadki te są jednak na tyle ciekawe, że postanowiłem je Wam przybliżyć w języku polskim i po swojemu (czyli z uwzględnieniem dodatkowych kwerend sieciowych). Kiedyś pisałem o książkach istniejących tylko w innych książkach, a dziś pora na książki sfabrykowane.

Mam nadzieję, że żadna osoba tego bloga odwiedzająca nie zaprzeczy, że zwierzęta pozaludzkie powinny mieć swoje prawa. Podejście do naszych braci mniejszych zmienia się od kilkunastu co najmniej lat wraz ze wzrostem świadomości ekologicznej. Jednak wiele aspektów ich postrzegania jest tak głęboko zakorzenionych w ludzkich umysłach, że mogą utrudnić tę drogę. Zwierzęta mówią Evy Meijer to książka, która w naukowo podparty sposób stara się zmienić wiele z tych przekonań. Czy ma szanse wykonać to arcytrudne zadanie?
Swe „poważne” recenzowanie zacząłem w serwisie Poltergeist, dla którego pisałem niemal cztery lata. Tam uczyłem się tworzyć pełnowymiarowe teksty, a już pod czwartym z nich wdałem się w dyskusję z niejakim malakhem po krytycznym komentarzu pod adresem mych deliberacji. Dopiero po fakcie dowiedziałem się, że rzeczony dyskutant był jeszcze do niedawna szefem książkowego działu Poltera, ale wybył pracować dla Prószyński i S-ka. Był to Marcin Zwierzchowski, którego napotkałem potem już w sieci i od tamtego czasu niezmiennie mu zazdroszczę.

W moim wpisie (nie)postanowieniowym podzieliłem się moją rezolucją dotyczącą odcięcia się od egzemplarzy recenzenckich. Ostatnie stadium premierę miało w… 2 czerwca 2021 roku. Co prawda pakiet książek od Pauzy dostałem z pewnym pocztą powodowanym opóźnieniem, ale lektury dobierałem samowolnie, nie patrząc na datę wydania. Zaliczyłem więc opóźnienie wstydliwe tym bardziej, że powieść Niny Lykke uwagi zdecydowanie warta jest.


