"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Zepchnięte przez prąd, czyli „Hood Feminism” Mikki Kendall

Mam bardzo ważną, stanowczą prośbę: proszę o przyznanie się osobę, osoby czy też inne byty, które zainspirowały mnie do zakupu Hood Feminism. Jeśli prośba ma spełniona nie zostanie, grozi to zwątpieniem we własną pamięć i książkowe zmysły. Tak nieco bardziej serio rzeczy ujmując, to planowałem wspomnieć we wstępie niniejszym o tym, skąd o książce się dowiedziałem… i nastąpiła lipa. Jestem niemalże przekonany, że był to ktoś z Instagrama (me podejrzenia padły początkowo na Już tłumaczę), ale nie mogę odszukać posta inicjującego. Cóż, me starcze roztargnienie na boku nie pozostanie, pora zająć się książką Mikki Kendall.

hood feminism okładka cover

W przypadku książek non-fiction zawsze trudno pisać ten akapit, który w przypadku literatury pięknej zawiera pobieżne początku streszczenie. Cóż bowiem pisać poza wspomnieniem, że jest to zbiór osiemnastu esejów skupiający się na intersekcjonalnym podejściu do feminizmu i krytyce wykluczających narracji w jego głównym nurcie. Napiszę więc kilka słów o autorce. Mikki Kendall to pisarka, aktywistka i krytyczka kulturalna urodzona w Chicago. Wychowała się w dzielnicy Hyde Park, która sama sobie jest dość bezpieczna (mieści się tam m.in. Uniwersytet Chicagowski), ale już otaczające ją tak bezpieczne nie są. Posiada wykształcenie uniwersyteckie, lecz służyła też w armii USA, a do 2013 roku pracowała w Departamencie ds. Weteranów. Pisze dla wielu periodyków (np. The Washington Post, The Boston Globe czy Bustle) oraz jest zapraszana do różnych audycji (np. w radiu NPR czy BBC). Jest ważną częścią nieformalnej społeczności zwanej Black Twitter.

W swym pisaniu i medialnej aktywności skupia się na głównie na różnych problemach dotykających niebiałe społeczności (takie jak bieda, sytuacja mieszkaniowa czy opieka zdrowotna) i tym, jak są one ignorowane przez feminizm głównego nurtu. Główną tezą Hood Feminism jest właśnie to, że ten ruch napędzany jest w dużej mierze przez odpowiednio sytuowane białe kobiety, które skupiają się na kwestiach ważnych dla siebie, lecz zapominając przy tym o tych w dużo gorszej sytuacji od siebie. W tle jej rozważań czai się pytanie otwarcie nie zadane: „czy białe kobiety uważają pozostałe za równe sobie?” Według Kendall starają się one walczyć z patriarchatem, ale jednocześnie opierają się nim i wzmacniają go, gdy czują się zagrożone. Autorka przywołuje na przykład wyniki badań opublikowane w kwartalniku Psychology of Women Quarterly, które pokazały, że białe studentki prędzej pomogą białym ofiarom napaści, gdyż czują się mniej osobiście odpowiedzialne za swoje afroamerykańskie koleżanki.

promontory point

Promontory Point w Chicago, w tle dzielnica autorki, Hyde Park

O ile jednak argument o zaniedbaniu jest przekonujący, to właśnie uwiarygodnione osobistymi doświadczeniami ukazanie szczegółów tego zaniedbania stanowi główną siłę Hood Feminism. Kendall dobitnie pokazuje, że dla trudno walczyć o równe płace i parytety na kierowniczych stanowiskach, gdy nie mają gdzie mieszkać, co jeść lub za co się leczyć. Autorka ukazuje wiele krzywdzących paradoksów, z którymi muszą mierzyć się kobiety, zwłaszcza matki, z tych środowisk. Są one albo uważane za złe, zaniedbujące matki, gdy walczą o każdy grosz, albo też za leniwe, roszczeniowe, gdy skupiają się jednak na dzieciach. Pisze o tym, jak w ostatnich latach w wielu stanach wycofano przeróżne programy pomocowe lub znacznie utrudniono do nich dostęp, nie poprawiając jednocześnie sytuacji na rynku zawodowym. Sama doświadczyła zresztą, jak ważne są takie programy – miała bowiem to „szczęście”, że rozwiodła się z przemocowym mężem, gdy jeszcze miała szansę na mieszkanie socjalne, kartki na jedzenie lub finansowaną przez państwo opiekę zdrowotną. Nawet jednak wtedy (i wyższe wykształcenie posiadając) miewała momenty kryzysowe.

Kendall przekonująco pisze też o przemocy w rodzinach właśnie, o stereotypach związanych z seksualnością dorastających Afroamerykanek, gentryfikacji i innych problemach z dzielnicami (np. niedostępność sklepów spożywczych) czy też przestępczości. Najmocniej w pamięć jednak wgryza się esej zatytułowany po prostu Głód, w którym to pada takie oto zdanie (tłumaczenie własne): „Głód, prawdziwy głód, wywołuje desperację i prowadzi do wyborów, które w innych warunkach byłyby nie do pomyślenia”. Wydaje mi się, że to zdanie mówi więcej o sytuacji osób biednych (nie tylko w USA) niż niezliczone debaty i deliberacje. Siła przekazu Hood Feminism wywodzi się także z mocnego głosu, przekonującego stylu autorki. Co prawda momentami argumenty są nazbyt ogólne, a same eseje czasem zlewają się tematycznie, ale są to minus na całość mające wpływ jedynie marginalny.

mikki kendall

Co prawda Hood Feminism to książka, która skupia się na problemach samych w sobie obcych dla czytelników z Polski, lecz jednocześnie pokazuje uniwersalne procesy i mechanizmy wykluczenia. Można ją więc odczytywać nie tylko jak przekonującą krytykę głównonurtowego feminizmu. Nie mam pojęcie, jakie są szanse na wydanie jej nad Wisłą, ale na pewno jest to zbiór ważny i do myślenia dający. Jako uzupełnienie lub w między czasie zaś zdecydowanie warto sięgnąć po w końcu w Polsce wydane Między światem a mną Ta-Nehisiego Coatesa.

If your child is killed by police, if the water in your community is poisoned, if a mockery is made of your grief, how do you feel? Do you want to be calm and quiet? Do you want to forgive in order to make everyone else comfortable? Or do you want to scream, to yell, to demand justice for the wrongs done? Anger gets the petitions out, it motivates marches, it gets people to the ballot. Anger is sometimes the only fuel left at the end of a long, horrible day, week, month, or generation.

Wstecz

Nadkruszony brylant, czyli „Olga i osty” Agnieszki Hałas

Dalej

Niespodziewana zwyczajność natężenia, czyli „Prochy Babilonu” Jamesa S.A. Coreya

2 komentarzy

  1. To nie ja! A tak na poważnie, to bardzo ciekawą lekturę omówiłeś. Bardzo, bardzo, bowiem od pewnego czasu tworzę sobie listę książek traktujących o szeroko rozumianym feminizmie. Co zrozumiałe, przytoczona przez Ciebie pozycja trafia na ową listę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powered by WordPress & Autor motywu: Anders Norén