"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Zastrzeżenia z poprawą, czyli książkowo-blogowe podsumowanie roku 2025

Macie czasem wrażenie, że historia się powtarza? Macie czasem wrażenie, że historia się powtarza? Macie czasem… dość marnych żartów we wstępach? Tak? No to dam sobie z nimi spokój… w tym wpisie. Kwestia rekurencji i nihilnovizmu wyjaśniona zostanie poniżej, więc nie przedłużam. Dziękuję za kolejny wspólny rok i zapraszam na książkowo-blogowe podsumowanie roku 2025.

podsumowanie 2025 grafika

Pierwszym elementem niezmienności będzie rozpoczęcie podsumowanie niniejszego od statystycznego podsumowania możliwego dzięki mej aktywności w serwisie Goodreads. Tym razem jednak postanowiłem niecnie skorzystać z ich zgrabnego maila infograficznego i przekształciłem go w poniższą (mini)animację. Kluczowa dana jest zaś taka: w 2025 roku przeczytałem 50 książek, czyli o 6 mniej niż w zeszłym roku i o 2 za mało, by osiągnąć coroczny, arbitralny cel wynoszący książek 52. Ale jak to z arbitralnymi celami bywa, nie martwi mnie to wielce. Jest tak tym bardziej, że patrząc na liczbę stron, to przeczytałem o niemal 1000 stron więcej.

goodreads gif 2025

Powyższa rozbieżność pokrywa się zresztą z dwoma cegłami, które mnie „wstrzymały” — jak widać na jednej z powyższych migawek Księżyc komanczów i Xenogenesis pożarły mi niemal po czytelniczym miesiącu. Jest to o tyle dziwne, że obie mi się się podobały i czytałem je z przyjemnością, więc problem czai się gdzieś w pożeraczowej głowie (coś na zasadzie „im grubsze tomiszcze, tym trudniej siąść do krótkiej sesji”). Podsumowanie roku 2025 zaowocowało też interesującym i znaczącym kąskiem informacyjnym w zakresie popularności — z przeczytanych przeze mnie w 2025 roku książek najczęściej czytaną przez użytkowników Goodreads było… Ostatnie życzenie. Świadczy to tak o międzynarodowej sile prozy Sapkowskiego, jak i niekoniecznie głównonurtowych doborach czytelniczych.

Teraz zaś przyszła pora na to najbardziej gorzkie (tym bardziej, im więcej razy powraca) powtórzenie: marudzenie na  blogowe (nie)zróżnicowanie. O ile jestem zadowolony, że udaje mi się utrzymywać recenzencką solidność i regularność, to jedyną odmianą od tej rzetelności znów były wywiady. Co prawda tym razem udało się opublikować trzy. I choć były to rozmowy ciekawe i jestem z nich zadowolony (a co najmniej trzy inne utknęły w limbo z różnych powodów), to jakoś przestrzeni czasowo-mózgowej nie starcza mi na inne. Nic z mych zeszłorocznych nadziei nie wykiełkowało i, realistycznie na sprawy patrząc, nic nie zapowiada wielkiej zmiany. Pomysły są, ale nie chcę publikować żadnego na szybko skleconego szrotu.

goodreads podsumowanie

Kliknij obrazek, aby dowiedzieć się więcej

Jeśli zaś chodzi o książki same w sobie, to zachodzi tu drobny paradoks. Niby średnia ocen spadła z 4,1 do 4,0, ale jednocześnie mam wrażenie, że w roku minionym więcej literackich zachwytów doznałem. Był poruszający i świetnie przetłumaczony Mleczarz, było pouczające i smutnie zabawne Persepolis, były Skarby ziemi współczesność od materiałowej strony ukazujące. Były też solidne zakończenia serii, które jak zwykle wiązały się z delikatnym poczuciem smutku, ale jako dzieła literackie satysfakcjonujące były. Pozytywnie na ten końcoworoczny osąd wpłynęło też (trzymanie się poszerzania pola o powieści graficzne/komiks), co zresztą odnotowane jest i poniżej.

W łeb natomiast zupełnie wzięły postanowienia recenzencko-egzemplarzowe. W zeszłym roku zmartwiło mnie 16 egzemplarzy od wydawnictw przy teoretycznym założeniu jednego na miesiąc, a tym roku było ich… 21. Nie dość więc, że niemal podwoiłem ten (auto)limit, to prawie dobiłem do połowy wszystkich czytanych książek (gdyby zaś spojrzeć na objętość [zwłaszcza Wymiarów], to pewnie i ten kamień milowy osiągnięty by został). Nie pozostawiłem więc sam sobie innego wyboru i rok 2026 będzie rokiem bez egzemplarzy recenzenckich… No prawie. Zostawiam sobie furtkę dla zaczętych serii… i dla pewnego nowopowstałego wydawnictwa fantastycznego, które skontaktowało się ze mną, gdy wpis niniejszy pisałem.

By odpowiedni efekt psychologiczny osiągnąć, nim przejdę do części zasadniczej, mam jeszcze doniesienie pozytywne. Z jakiegoś powodu nie napisałem o tym rok temu, ale po marnych cyferkowo-odwiedzinowo latach 2022-23 dwa poprzednie lata to odbicie. Choć daleko do lat złotych i nie do końca wiem, czemu tamte dwa były marne, a te są dość solidne, to i tak miło, że nie tak mało ktosiów nadal tu wpada. Dziękuję za to serdecznie i na przyszłość się polecam…

 

✎﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏

IKONA ILUSTRACYJNEJ ILUMINACJI

Scott McCloud

ZROZUMIEĆ KOMIKS

Komiksy na łamach bloga niniejszego pojawiają się coraz częściej, ale zawsze piszę o nich z pewną obawą wynikającą z niezbyt pogłębionego obeznania w materii. Zrozumieć komiks co prawda nie uczyniło ze mnie pewnego siebie eksperta, ale za to podało w atrakcyjnej, często zabawnej formie nie tylko definicję i historię gatunku, ale jest i ciekawym przedstawieniem różnych części składowych, artystycznych wektorów i stylistycznych wyborów składających się na sztukę komiksem zwaną. No i potwierdziła się moja niechęć do terminu „powieść graficzna” (podobnie jak i do innego anglosaskiego potworka o podobnej proweniencji, czyli „fikcji spekulatywnej”).

TROFEUM TRZECH 

Larry McMurtry | James S.A. Corey | Radek Rak

KSIĘŻYC KOMANCZÓW | UPADEK LEWIATANA | AGLA. ABRAXAS

Każda historia musi dobiec końca. Prawda to okrutna, ale jedna z wielu, z którymi pogodzić musi się każdy czytelnik. Dobrze więc, by takiemu pożegnaniu towarzyszyło poczucie, które po angielsku zwie się closure, a po polsku nie ma zgrabnego odpowiednika. Co prawda Księżyc komanczów stanowi chronologiczny środek historii, ale to nawet i lepiej, bo im dalej w serię, tym więcej bólu. Pozostałej dwójce (a w zasadzie trójce) udało się w satysfakcjonujący sposób domknąć wątki i odpowiednie miejsca dla postaci swych znaleźć.

Jedyny niedosyt po lekturze wynika z tego, że to już koniec… Wiem, wiem: zawsze można wrócić, ale pierwsze czytanie jest tylko jedno.

ORNAMENTUM PERMANENTUM

Thomas Pynchon

49 pod młotek okładka
49 IDZIE POD MŁOTEK

Niewielu autorom udaje się napisać książkę, która jest jednocześnie mocno osadzona w swojej epoce i gatunku, ale jednocześnie nabiera aktualności wraz z upływem czasu. W kwietniu minie sześćdziesiąt lat od premiery 49 idzie pod młotek, a ten postmodernistyczny maluch (jak na Pynchona) nadal bawi i przeraża jednocześnie. Przesiąknięta paranoją i teoriami spiskowymi atmosfera amerykańskich lat 60-tych znajduje bolesne odzwierciedlenie w czasach Trumpa, fake newsów i przeróżnych internetowych otchłani.

Swoją drogą i przy okazji literackim słowem roku 2025 na pewno był Tenczon. Teraz pozostaje tylko tylko tę Tęczę grawitacji w końcu przeczytać…

MEDAL MATERIAŁOWY

Ed Conway

skarby ziemi

SKARBY ZIEMI

Im więcej fake newsów i doskonalsze technologie pozwalające je tworzyć, tym ważniejsze zachowanie krytycznego podejścia i wzmacnianie go poprzez wiedzy poszerzanie. Skarby ziemi Eda Conwaya to doskonały sposób, by dowiedzieć się więcej o materiałowych podwalinach (także dosłownych) współczesnego świata. Cykle produkcji, wąskie gardła i ściśle chronione technologie mogą stać się kluczowe w tych niestabilnych czasach, a Conway pisze o nich w sposób przystępny, przejrzysty i przekonujący. Niniejszym uprasza się o polecenie innych takich książek.

KIŚĆ KOLOROWYCH KADRÓW

Tomasz Spell

zasada trójek okładka

ZASADA TRÓJEK

Było o komiksach od strony teoretycznej (choć w praktyce), ale nie podsumowanie roku 2025 nie mogłoby się obejść bez szalonego, barwami czarującego i czarami błyskającego tworu Tomasza Spella. Nie będę tu się za wiele rozpisywał, bo żadnych odkrywczych wniosków nie mam — Zasada Trójek po prostu cała fura kolorowego, szczegółowego, rysunkowego szaleństwa wzbogacona o skoncentrowaną na ambicji i przyjaźni fabułę, która jest zdecydowanie więcej niż li tylko ozdobnikiem.

PINTA PRAWDY

Anna Burns

mleczarz okładka

MLECZARZ

Jeśli zaś chodzi o przyjemność czysto literacką, to największą satysfakcję zapewnił mi właśnie Mleczarz Anny Burns w błyskotliwym przekładzie Agi Zano. Przekonująco i dusząco oddana atmosfera Kłopotów z całym wachlarzem zasad, zakazów i pozornych oczywistości widzianych z perspektywy dziewczyny postawionej w sytuacji bez dobrego wyjścia wciąga, porusza i zapewnia mnogość możliwości interpretacyjnych. Nie jest to lektura prosta, ale za dająca wiele literackiej radości i zostająca w pamięci na długo.

(A)I-DIOCI

4944494f4349

ai wpadki 2025

Wyhalucynowane przypisy? Przepisy opatrzone wygenerowanymi ilustracjami-potworkami? Pozostawiona w książce odpowiedź od agenta AI?  O ile tylko się da, staram się w tych podsumowaniach unikać negatywów, to w tym roku nie da się uniknąć napomknięcia o sztucznej (nie)inteligencji, która to nie tylko w branży książkowej dostarcza wpadek i dziwnostek. Cóż, zawsze znajdą się osoby, które chcą iść na skróty oraz/lub zaoszczędzić, nie płacąc białkowemu ilustratorowi. Tragikomicznie wypada tłumaczenie się Karoliny Opolskiej i HARDEgo wydawnictwa i brak jakiegokolwiek sensownego oświadczenia. Smutne jest pierniczenie Lorocha o tym, że AI to narzędzie takie, jak każde inne.

Niby osoby zajmujące się pracą twórczą powinny to rozumieć, ale cóż. Miast się dziwić posłucham Plaży, bo i z nieuniknioności pewnych zjawisk zdaję sobie sprawę.

✎﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏﹏

Tak marudzę, na blogowe niedobory narzekam i na nieuchronne pomstuję, ale w gruncie rzeczy wcale źle nie jest. Ciągle bloga nawiedzacie, czasem nawet komentujecie, facebookowy profil też się trzyma, a i książek dobrych oraz lepszych nie brakuje. Nawet to egzemplarzowe przeładowanie jest przecież przejawem zaufania wydawców… Ale roczna abstynencja się i tak przyda.

lone boat podsumowanie 2025

Żyć mi się zawsze chciało, nie umierać. Żyć i żyć, aby dalej, aby więcej. Choćby i nie było po co. Zresztą czy to takie ważne, jest czy nie ma po co? Może to nawet wszystko jedno, a tylko człowiek lubi się na próżno dręczyć. Bo kto wie, czy żyć nie jest jedenastym przykazaniem, którego Bóg zapomniał obwieścić. Albo może ma w gwiazdach czy w innej księdze zapisane, że ma żyć i żyć. I powinno wystarczyć. Nie wszystko się musi wiedzieć.

[Wiesław Myśliwski, Kamień na kamieniu]

Poprzedni

Człowieczeństwo wyobcowane, czyli „Xenogenesis” Octavii E. Butler

Następne

Naciągane (nie)dociągnięcia, czyli (nie)postanowienia na rok 2026

8 komentarzy

  1. zacofany.w.lekturze

    Doczekałem się „Księżyca” pod choinką, teraz się pewnie odleży, ale w końcu przeczytam 🙂 Najlepszego w nowym roku.

  2. O, ja też miałem cel 52 książki, i brakło mi ciut mniej, bo jeno jednej pozycji, by go osiągnąć. U mnie plusem jest to, że rok 2024 kończyłem z 50 książkami na koncie, czyli jest delikatny progres.

    W kwestii moich osiągnięć, jestem dumny, że niemal udało mi się utrzymać parytet płci – 25 autorek i 26 autorów to wynik, który bardzo mnie cieszy. Sięgałem też po różnorodną literaturę, bo w sumie gościłem w 24 różnych krajach 🙂 A z cegieł, to przeczytałem „Prawdziwą powieść”, ale dzięki temu, że była ze mną na urlopie, to jej lektura nie zaburzyła zbytnio mojego rytmu +/- 1 książka na tydzień.

    • pozeracz

      Oż! Nieźle z tymi krajami. To w pełni świadomy wysiłek czy po prostu przy okazji dbania o różnorodność tak wyszło?

      • Staram się unikać sytuacji, w której czytam tylko literaturą polską, japońską i anglosaską, ale nic na siłę. Jak w bibliotece wpadnie w oko coś ciekawego, spoza tego kręgu, to biorę. No i przy okazji delegacji czy wakacji, zabieram coś napisanego przez pisarza bądź pisarkę z kraju, w którym goszczę. Stąd nie mam żadnej minimalnej liczby krajów, które chcę „zaliczyć”, ale im więcej, tym ciekawiej 😉

        • pozeracz

          Podoba mi się takie podejście. W tym roku bezegzemplarzowym liczę na większą różnorodność geograficzno-tematyczną u siebie.

  3. Luiza

    Podziwiam podsumowania innych – swoich nie robię, chociaż spisuję przeczytane książki, obejrzane filmy itp. Bo czas pędzi tak szybko, że czasem wydaje mi się, że coś czytałam/oglądałam w danym roku, a to było jeszcze wcześniej^^’.
    Z perspektywy czasu widzę też, że blogi są dobre dla poszukiwaczy literatury – łatwo dotrzeć do cudzych tekstów (o tekstach), nawet tych sprzed dekady. W dodatku większość tekstów nie ma limitu słów, żeby się zmieścić w wydzielonym przez dostawcę miejscu. Tak, dlatego między innymi do Ciebie lubię zaglądać. I z(a)bierać coś dla siebie.
    Pomyślnego 2026 roku!

    • pozeracz

      A widzisz – ja z lekką zazdrością spoglądam na te blogi/profile, na których napotkać można wykresy, cyferki, rozkład na płcie, kraje i formaty. Teoretycznie mógłbym i tak czynić, bo Goodreads mnie wspomoże, ale póki co jeszcze aż tak mi się nie chce 😛

      Blogi powoli do lamusa odchodzą, ale te kilka(naście), które przetrwało te lata to rzeczywiście kopalnia, którą łatwo przeszukiwać. Instagramy i inne Facebooki też mają ciekawych twórców, ale są dużo bardziej efemerycznie – rolka śmiga i znika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén