Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Networking dla opornych, czyli jak komentować bez czytania

Liczba lajków nie rośnie w lawinowym tempie? Twoje recenzje komentuje średnio trzy czwarte osoby? Wydawcy pieczątkują Twoje egzemplarze recenzenckie? Nie zaprosili Cię na Comic Con Kielce? Brak Ci czasu na czytanie wpisów tych osób, które działają tylko w niewypowiedzianym układzie komentarz za komentarz? Jeśli nawet masz czas, to ciężko Ci napisać Ci coś sensownego pod miałkim wpisem? Mam niezawodne, stosowane przez wielu z powodzeniem rozwiązanie – komentuj bez czytania!

koment1

Ultymatywne postanowienie, czyli Wielka Kolekcja Komiksów Marvela 21-25

Obowiązkowy truizm na początek wpisu: ależ ten czas pędzi. Od omówienia poprzedniej piątki minęły ponad cztery miesiące. Przyznam też, że znów czytałem serią. Po długiej przerwie postanowiłem znów zaapelować do dobroci serca koleżanki N. i całą piątkę pożarłem w dość krótki czasie. Szybkość zresztą wzięła się też z tego, że komiksy były dobre. Słowa klucze dla tej partii: Hulk, ultymatywność i rozpierducha.

u14yrdr4e6px

Zakochany we frazie, czyli wywiad z Krzysztofem Piskorskim (część 1)

Mam nadzieję, że pamiętacie, że niedawno recenzowałem entuzjastycznie Czterdzieści i cztery, ale nowością dla Was jest na pewno fakt, że jednocześnie prowadziłem rozmowę z autorem, Krzysztofem Piskorskim. Dla formalności dodam, że autor ten debiutował literacko w wieku 22 lat i od tamtego czasu za działalność dziennikarską i literacką właśnie nagrodzony został między innymi Quentinem, Zajdlem, Złotym Wyróżnieniem Żuławskiego oraz  Encouragement Award (nagroda dla młodych twórców przyznawana przez Europejskie Stowarzyszenie Science Fiction).

kp_nowe_1

Zagubiony w labiryncie bez śmiechu, czyli „Sto dni bez słońca” Wita Szostaka

Campus novel, zwana po polsku powieścią kampusową lub też uniwersytecką, nie przyjęła się na nadwiślańskim gruncie. Jako jednostronny uczestnik życia akademickiego nie mam wystarczającego wglądu w uniwersyteckie żywoty, by z odpowiednim zapleczem rozważać, dlaczego w Anglii i USA tworzy się takie powieści, a u nas nie. Potencjalnych powodów jest wiele, ale nie ma co się nadmiernie znęcać we wstępie. Choć trzeba przyznać, że każdy student zaobserwował zapewne niejedną sytuację czy też personę zasługującą na książkowe uwiecznienie – część materiału nadawałaby się na komedię, a część na horror. Z pewną ciekawością podchodziłem więc do kampusowego rodzynka, czyli Sto dni bez słońca Wita Szostaka.

sto dni bez słońca

Piękne déjà vu, czyli „Sońka” Ignacego Karpowicza

Mój czytelniczy związek z Ignacym Karpowiczem to zachwyt od pierwszego akapitu. Ości zaczęły się od przepięknie igrającego z językiem zdania „Autobus wolno stał w korku i niepoprawnym związku frazeologicznym”. Dalej było równie dobrze, a momentami i lepiej. Niby można było doczepić się nieco zbyt nieprawdopodobnego ironiczno-postępowo-erudycyjnego doboru bohaterów, ale takie już prawo narracyjne. Poza tym mnie można kupić słowami, a tymi Karpowicz operował z maestrią. Trochę czasu minęło i biblioteczne przypadki sprawiły, że trafiła do mnie Sońka z jej piękną okładką.

karpowicz sońka

Strona 124 z 153

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén