Łaska czytelnicza na pstrym koniu jeździ i wpływa na nią czynników wiele. Czy kolejną część wyczekiwanej serii ocenia się inaczej po roku, a inaczej po siedmiu latach czekania? Czy da się w ogóle odciąć od takich oczekiwań, pisząc o książce? Czy ma to sens? Zostawię Was (i siebie) z tymi pytaniami, bo przecież Dusza pokryta bliznami czeka.
Niczym wiosna po zimie, niczym burza po ciszy, niczym upadek po pysze po podsumowaniu przyjść muszą (nie)postanowienia na rok 2026. Jeśli zeszłoroczne fiasko mnie nie złamało, to przetrzymam wszystko. Choć przeważająca większość z Was rezolucji noworocznych nie czyni, ja pozostanę niewzruszony. No i przecież gorzej niż rok temu być nie może, n’est-ce-pas?

Macie czasem wrażenie, że historia się powtarza? Macie czasem wrażenie, że historia się powtarza? Macie czasem… dość marnych żartów we wstępach? Tak? No to dam sobie z nimi spokój… w tym wpisie. Kwestia rekurencji i nihilnovizmu wyjaśniona zostanie poniżej, więc nie przedłużam. Dziękuję za kolejny wspólny rok i zapraszam na książkowo-blogowe podsumowanie roku 2025.

Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami, nad rzeką Brdą zwaną żył sobie książek Pożeracz. Nawiedzał on marnej proweniencji przybytki z używanymi tomiszczami zza Kanału Angielskiego. Tamże odnalazł kąsek nie lada: anglojęzyczne wydanie Przypowieści o siewcy. Od tamtego czasu stał się fanem Octavii E. Butler i bolał nad jej niemal nieobecnością w kraju swym. Ucieszyła go więc decyzja WABu o ponownym wydaniu tamtej dylogii, a tym bardziej Vesperowa zapowiedź zbiorczego wydania trylogii Xenogenesis.
Nie kuszą mnie autografy, ni trochę. Owszem, osobista dedykacja od lubianego czy też podziwianego autora miłym akcentem być może, ale w większości przypadków jest to dla mnie sztuka dla sztuki i trochę przejaw niezbyt szkodliwej odmiany kultu jednostki. Jednak nawet ja nie potrafię się oprzeć przecenionemu egzemplarzowi kolejnego tomu serii, którą i tak chciałem przeczytać. I to w dodatku znalezionemu w londyńskiej Forbidden Planet. Tak, Szepty pod ziemią, towarzyszyły mi nawet rzeczonym metrze. A Wy potowarzyszcie mi tutaj.


