Jeśli doniesienie ze światka książkowego trafia na Pudelka (i dotyczy on Blanki Lipińskiej), to wiedz, że coś się dzieje. Skoro o sprawie pisze nawet niesławny portal plotkarski, to można chyba dość bezpiecznie założyć, że każdy książkami choć trochę zainteresowany coś na ten temat wie. Chętnych poznać nieco szczegółów w wydaniu fachowym odsyłam na Bezprawnika, a zainteresowanych garścią innych przypadków i pożeraczowymi przemyśleniami zapraszam do lektury. Oto plagiat i jego przypadki.
Po miesięcznej nieobecności wraca Nowa Fantastyka i nadzieja, że uda się te recenzje publikować już bez przeskoków. Czytnik nie do końca nadaje się do czytania plików PDF z małą czcionką, ale cóż… Dość jednak marudzenia. Ważne jest to, że na miesiąc powrotowo-szkolny redakcja przygotowała numer mocno filmowy, solidnymi opowiadaniami obsadzony i w Pożeracza sentymenty się wpasowujący.
Pisanie o kontynuacjach czasem sprawia trudności. Z jednej strony można odwoływać się do poprzedniego tekstu i porównywać aspekty, ale pojawia się problem z wspominaniem o fabule bez spoilerów czy też walka z obawą o pisanie jeszcze raz tego samego. Spoilerowych strachów dawno się wyzbyłem: jeśli ktoś czyta recenzje kontynuacji, musi być na nie gotowy i tyle. Jesień pod muchomorem Poli Styx na szczęście pod tym kątem stanowi odpowiednią mieszankę podobieństw i różnic, by pisanie problemów nie powodowało.
We wstępie do poprzedniego wywiadu zdradziłem, że proszę swoje rozmówczynie i rozmówców o zarekomendowanie następnej osoby. Czasem mam bowiem problem z wybraniem, a czasem z różnych powodów wywiad się nie udaje. Jednak jest i taka kategoria, którą mógłbym określić w tych słowach: „durny Pożeraczu, czemuś wcześniej na to nie wpadł”. Do tej kategorii zdecydowanie pasuje Anna Karczewska, twórczyni i prowadząca projekt Książki kupuję kameralnie.
Co prawda na blogu pełnotekstowo zagościł tylko raz, ale Neal Stephenson jest jednym z moich ulubionych autorów. Jest to pisarz dość specyficzny z barokowym niemal umiłowaniem do szczegółu i edukowania czytelników, ale i potrafiący stworzyć porywającą, intelektualnie stymulującą historię. Czasem jednak szczegół przeważa nad opowieścią, co prowadzi do znużenia. Jednak Wzlot i upadek D.O.D.O. za sprawą autorskiego podwojenia zapowiadał odmianę.




