Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Historyczna uczta dla mola, czyli „Książka” Keitha Houstona

Książki o książkach nie stanowią może znaczącego segmentu rynku wydawniczego, ale też rzadkością wielką nie są. Co innego z książkami o książce, czyli o fizycznym przedmiocie, który odmienił historię świata. Zapewne w odmętach uniwersyteckich bibliotek oraz przypisach do akademickich artykułów znaleźć można wiele odniesień do specjalistycznych książek, ale to chyba pierwsza pozycja tak przystępna i szeroko omawiana. Już po pierwszych zapowiedziach Karakteru miałem pewność, że Książka nie wymknie się pożeraczowemu apetytowi. Okazało się, że czytelniczy instynkt zadziałał bezbłędnie.

Podtytuł książki Keitha Houstona brzmi „Najpotężniejszy przedmiot naszych czasów zbadany od deski do deski” i całkiem nieźle oddaje on treść Książki. Ta jest zaś podzielona na cztery części, które skupiają się kolejno na historii papieru, pisma i druku, ilustracji oraz formy książki. Houston szczegółowo śledzi dzieje poszczególnych aspektów sztuki wydawniczej od ich zarania, skupiając się na momentach przełomowych. Nie zaniedbuje tła historycznego, a przy okazji prezentuje też sylwetki postaci kluczowych dla procesu rozwoju książki. Całość opatrzona jest licznymi ilustracjami i zwieńczona obszerną listą przypisów oraz bibliografią.

Nie potrafię wyzbyć się jakże szkodliwego nawyku czytania blurbów, więc przystępując do lektury spodziewałem się bardziej popularnonaukowego sznytu, lecz dostałem pełnoprawną książkę historyczną. Co prawda nie brak w niej humoru, które zapowiadają pytania dobrane przez wydawcę na tylną okładkę, ale u podstaw Książka jest gruntownie udokumentowaną opowieścią historyczną. Wystarczy rzut oka na listę przypisów, by przekonać się, ile pracy autor włożył od strony badawczej. Tylko lekką przesadą będzie, że każda informacja opatrzona jest odsyłaczem do źródła, z którego pochodzi. Taka dbałość o materiały źródłowe w połączeniu z dbałością o szczegóły sprawiają, że książka ta stanowi przebogate źródło informacji nie tylko o historii piśmiennictwa, ale też (co w sumie nie powinno zaskakiwać) o początkach cywilizacji. Ciekawie się obserwuje, jak poszczególne zmiany z zakresu pisma czy materiałów piśmienniczych wpływały na historię i jednocześnie z niej wypływały. Za przykład można podać wspomniane na okładce gry polityczne na dworze chińskim czy wojny egipskie ograniaczjące dostęp do papirusu, a tym samym windujące popularność pergaminu. Narrację czysto historyczną uzupełniają wspomniane ciekawostki oraz delikatne przytyki. Jedyną drobną irytacją były pewne nadmiarów dookreślenia – wydaje mi się, że jeśli ktoś sięga po taką książkę, nie trzeba mu pisać, że Platon był greckim filozofem.

Bez wahania mogę też napisać, że Książka jest pięknie i starannie wydana. Od świetnej okładki, przez wysokiej jakości ilustracji po dobór czcionki i skład – wszystko to ukazuje, że Karakter dba o jakość swoich pozycji, tak jak Keith Houston dba o warstwę historyczną. Na pochwałę zasługują wszyscy pracujący nad książką – od tłumacza (Paweł Lipszyc poradził sobie wyśmienicie), przez koretkorki (Paulina Lenar i Maria Szumska), redaktorki (Ewa Śluszarczyk i Kamila Brymora) aż po specjalistów od składu. Jednym z przykładów na tę dbałość jest lokalizacja fragmentów poświęconych procesowi tworzenia tej konkretnej książki – autor opisał proces tworzenia wraz z takimi szczegółami, jak rodzaj papieru, technika introligatorska czy użyta czcionka. W polskim wydaniu wszystkie te informacje zostały odpowiednio dostosowane. Drugim jest zaś dodanie obszernej polskojęzycznej bibliografii do tej anglojęzycznej. Jeśli więc po lekturze Książki ktoś będzie chciał pogłębić swą wiedzę, nic poza dostępnością danych pozycji nie stoi na przeszkodzie. Innymi słowy – wydawnictwo i autor swą pracą oddali swoisty hołd książkom. Choć ten drugi na początku nieco przesadził z fetyszyzacją papieru i czarnowidztwem względem e-booków.

Książkę Keitha Houstona mogę z czystym sumieniem polecić każdemu molowi książkowemu, który nie obawia się obcowania z książką historyczną. Jest to pięknie i z dbałością wydany hołd dla książek, w który mnóstwo dobrej pracy włożył tak autor, jak i wydawnictwo. Na koniec zaś pozostawiłem argument koronny: zakładka tasiemkowa obecną jest.

Za udostępnienie egzemplarza do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu

Chociaż Koran mówił o chrześcijanach jako o „ludziach księgi”, krzyżowcy palili księgi równie chętnie jak heretyków […]

Poprzedni

Operacja udana: pacjent zmarł, czyli o jednolitej cenie książek

Następny

Z gwiazd pod rynnę, czyli „Tylko cisza” Bohdana Peteckiego

Komentarzy: 9

  1. Zakładka tasiemkowa jest języczkiem u wagi, decydującym o tym, że czuję się zobowiązany sięgnąć po tę lekturę 🙂 A tak bardziej poważnie to interesująca pozycja wpadła Ci w ręce – mnie intryguje tym bardziej, że książkę traktuję jako swoiste dzieło sztuki, w związku z czym treść oraz okładka stanowią dla mnie integralną całość (stąd moje cierpienia, kiedy arcyciekawe tytuły widzę licho i chałupniczo wydane).

    • pozeracz

      Ta książka to zdecydowanie wydawnicza perełka. Starannie i ładnie wydana książka o wydawaniu książek. Polecam mocno choćby obejrzeć sobie gdzieś w księgarni.

  2. O, cieszę się, że masz dobre zdanie o tej pozycji, bo mam obiecaną pożyczkę. 🙂

  3. I bez tasiemki wydaje mi się bardzo interesująca. Dziękuję za obszerną recenzję. Jeśli nawet na stronie Karakteru się nad nią zastanawiałam, tak teraz wiem, że chcę ją przeczytać 🙂

  4. Pokulturzona

    Na pewno będę chciała sięgnąć po „Książkę”, bo spoziera na mnie z księgarnianych półek już od momentu jej wydania. Argument koronny tej recenzji jedynie dostawił mi kropkę nad ‚i’, więc sprawa ostatecznie rozstrzygnięta: muszę mieć tę książkę! 🙂

    Pozdrawiam serdecznie!
    pokulturzony.blogspot.com

    • pozeracz

      W ramach ciekawostki i nagrody za odwiedzenie wpisu po czasie podzielę się zapowiedzią: bardzo możliwe, że niedługo na blogu pojawi się wywiad z autorem.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén