"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Przewrót w głowie, czyli „Zwierzęta mówią” Evy Meijer

Mam nadzieję, że żadna osoba tego bloga odwiedzająca nie zaprzeczy, że zwierzęta pozaludzkie powinny mieć swoje prawa. Podejście do naszych braci mniejszych zmienia się od kilkunastu co najmniej lat wraz ze wzrostem świadomości ekologicznej. Jednak wiele aspektów ich postrzegania jest tak głęboko zakorzenionych w ludzkich umysłach, że mogą utrudnić tę drogę. Zwierzęta mówią Evy Meijer to książka, która w naukowo podparty sposób stara się zmienić wiele z tych przekonań. Czy ma szanse wykonać to arcytrudne zadanie?

zwierzęta mówią drzazgi

Na początek może kilka słów o samej Evie Meijer. Jest to dusza naukowa i artystyczna: jest pisarką i filozofką, ale też plastyczką i autorką tekstów piosenek, które i wykonuje (ma na koncie cztery albumy). W swej pracy na Uniwersytecie Amsterdamskim skupia się na językach i sprawiedliwości społecznej. W tej książce wychodzi od Kartezjusza, przechodzi przez Derridę i innych myślicieli, aby przedstawić niedostatki aktualnej postrzegania zwierząt pozaludzkich jako instynktownych/bezrozumnych oraz sposoby zmiany tego stanu. Przekonuje ona, że powinno dać się zwierzętom pozaludzkim rzeczywisty, wymierny głos i sprawić, by stały się częścią demokratycznego procesu decyzyjnego.

Jeśli brzmi to dla Was nieco egzotycznie, nie martwcie się: dla mnie też brzmiało, jest to dowodem na słuszność tezy, a Zwierzęta mówią mają to zmienić. Eva Meijer wykonała w swojej książce naprawdę solidną robotę, żeby spróbować podważyć zastane przekonania. Na duży plus zaliczyć trzeba strukturę i wyczerpujące podejście do tematu. Tematyka sama w sobie wymaga od czytelnika pewnego koncepcyjnego wysiłku intelektualnego i zapewne dlatego autorka stara się nie zrzucać na odbiorcę dodatkowego grzebania, sprawdzania i upewniania się. Innymi słowy: wszelkie idee (poza tymi zupełnie bazowymi i zrozumiałymi dla każdego posiadającego choć minimum wiedzy humanistycznej) są wyłożone jasno i przejrzyście, a ewentualne odwołania zawsze opatrzone są przypisami i objaśnieniami. Nawet więc osoby nie posiadające zaplecza filozoficznego i rozbudowanego aparatu pojęciowego mogą spokojnie po tę książkę sięgnąć. Pozytywnie też wypada spora liczba przykładów, które z braku lepszego słowa można nazwać „życiowymi”, czyli wyimków z badań nad zwierzętami i pojedynczych przykładów ich rozumności, empatii czy też umiejętności społecznych.

when animals speak drzazgi

O ile akademicki charakter Zwierzęta mówią nie uprzykrza lektury w typowy, przeładowany niepotrzebną pojęciozą i synonimozą, to anglosaski charakter pisarstwa w połączeniu z dbałością o czytelnika tworzą pewien problem. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Co prawda Meijer przeszła przez holenderski system edukacyjny, ale struktura poszczególnych (pod)rozdziałów żywo przypomina to, czego naucza się na zajęciach z pisania akademickiego na filologii angielskiej czy też nawet licealnych rozprawek. Chodzi mianowicie o dość ścisłe wymagania dotyczące zdań wprowadzających, zdań łączących i innych podobnych elementów strukturalnych. Momentami bowiem książka ta jest aż nazbyt zorganizowana i… poprawna pod tym kątem. Prowadzi to do tego, że niemal identyczne zdania pojawiają się np. gdy autorka zapowiada temat następnego rozdziału, we wstępie do samego rozdziału, a potem i w samym rozdziale. Na pewno pomaga to w utrwaleniu danej tezy, ale momentami bywa męczące.

Na koniec mych wywodów pozostaje pytanie, czy Zwierzęta mówią skutecznie przekonuje do swoich racji. Odpowiem wstępnie w sposób iście irytujący: i tak, i nie. Z jednej strony jest tak, jak opisałem wyżej: Meijer pisze w sposób przejrzysty i wyczerpujący, a swoje tezy i propozycje podpiera bardzo solidnie. Pod tym więc kątem zdecydowanie czuję się przekonany. Za drobną ilustrację niech posłuży fakt, że po lekturze początkowo sztucznie dla mnie brzmiący zwrot „zwierzęta pozaludzkie” zupełnie przestał mnie razić. Z drugiej zaś strony trudno mi zapominać o jeszcze szerszym kontekście problemu. O ile czuję się przekonany nawet do postulatów, które przed lekturą wydałyby mi się kuriozalne (np. udział zwierząt pozaludzkich w życiu politycznym), to jednocześnie trudno mi sobie wyobrazić ich realizację w najbliższym czasie. Ludzkość nie potrafi przedsięwziąć żadnych poważniejszych kroków, by powstrzymać nadchodzącą odczuwalnymi już krokami katastrofę klimatyczną, a co dopiero pomyśleć o decyzyjności zwierząt. Autorka niby wspomina o praktycznych trudnościach i obecnych realiach, ale robi to w zasadzie mimochodem. Każdy proces jednak musi się od czegoś zacząć, a książki takie stanowią całkiem niezły początek.

eva meijer

Zwierzęta mówią to książka ważna i potrzebna, która może posłużyć za ciekawe intelektualne wyzwanie nawet dla osób bez rozbudowanego zaplecza filozoficznego czy też nie interesujących się wcześniej prawami zwierząt. Nieco wadzi strukturalna sztywność, ale na plus działa bardzo solidne zaplecze bibliograficzne oraz gruntowne podpieranie tez i postulatów. Jednocześnie jest to dowód na różnorodność oferty wydawnictwa Drzazgi.


Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję

drzazgi logo

Zwierzęta mówią (i autorka opowiada) także tu:

Musimy krytycznie zrewidować zastane poglądy na temat zdolności poznawczych, języków i kultur zwierząt pozaludzkich, uwzględniając udział antropocentryzmu w ich kształtowaniu. Wymusi to nas także ponowne rozważenie naszego pojmowania tego, co ‘ludzkie’, i analizę różnic i podobieństw pomiędzy ludźmi a innymi zwierzętami (a zatem kontynuację projektu zapoczątkowanego przez pisarzy takich jak Montaigne.

Wstecz

Kulturalny głos z niszy, czyli wywiad z Marcinem Zwierzchowskim

Dalej

Łowienie ryb z libertynem, czyli książki sfabrykowane

4 komentarzy

  1. łowczyni słów

    Ciekawe sformułowanie- „zwierzęta pozaludzkie”. Sugeruje jakoby człowiek miał być w istocie jednym ze zwierząt, ale dla odmiany, „zwierzęciem ludzkim”. Nie rozumiem co takiego zrobiło nam królestwo zwierząt, że obrażamy je w ten sposób? To znaczy, pakując się na siłę do jego, bogu ducha winnej, taksonomii?

    • pozeracz

      Jak to jego? Przecież człowiek także jest zwierzęciem, najbardziej niebezpiecznym ze wszystkich.

  2. „Zwierzęta pozaludzkie” – i w moich uszach trochę zgrzyta to sformułowanie, ale przyznaję, że poczułem się zachęcony, by sprawdzić czy po lekturze rzeczonej książki się to zmieni.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powered by WordPress & Autor motywu: Anders Norén