Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Dokąd uciec w za ciasnym bucie, gdy twardy bruk, czyli motyw ogrodu w literaturze

Za oknami jesień zmienna przymrozek ze słońcem złotym mieszająca, ale powoli każąca się żegnać z przesiadywaniem na powietrzu otwartym. W ramach z ciepłymi dniami pożegnania oraz po odpowiednio długiej przerwie postanowiłem powrócić do motywowanych poszukiwań i roztrząsnąć motyw ogrodu. Jeśli odwiedzacie bloga mego od czasu jakiegoś, to doskonale wiecie, czego po mym pisaniu o motywie ogrodu spodziewać się można: ogólnych rozważań przykładami różnorodnymi popartymi. No i będzie też malarstwo.

motyw ogrodu

Raj i grzech pierworodny / Jan Brueghel i Peter Paul Rubens, 1617

Na bardzo ogólnym poziomie i w ramach wstępu wspomnieć należy, że w literaturze ogrody służyły wielu autorom za sposób na rozwijanie postaci i popychanie fabuły do przodu. Ogrody w tym ujęciu to miejsca, w których można leczyć rany i zdobywać wiedzę, ale też sercowe problemy rozwiązywać. Żywopłoty i roślinne labirynty ułatwiają nie tylko schadzki, ale i wpadki przeróżne: przypadkowe podsłuchiwanie i na siebie wpadanie. Metaforycznie reprezentują czasem ludzką seksualność i płodność. Wcale nie aż tak rzadko ogrody stanowią bramy do innych światów – w tym ujęciu stanowić może bowiem swoistą granicą pomiędzy tym co ludzkie i uporządkowana a tym co dzikie z natury pochodzące.

Omawianie motywu ogrodu rozpocząć można biblijnie, czyli od Raju. Eden z hebrajskiego to Gan Eden, גַּן עֵדֶן, czyli „ogród rozkoszy”, a w języku angielskim powszechna jest fraza Garden of Eden. W języku polskim to powiązanie nie jest tak oczywiste na poziomie lingwistycznym, ale w Księdze Rodzaju napisane jest: „Pan Bóg wziął zatem człowieka i umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał”. Jednak Raj biblijny to w zasadzie topos osobny, choć ogrodowo styczny, więc wspominany zostaje za sprawą pierwszeństwa. Można jednak spojrzeć też mitycznie i na Homera Odyseję wskazać, w której to napotkać można opis ogrodu Alkinoja, ojca pięknej Nausyki. W Pieśni VII napisane (w tłumaczeniu Lucjana Siemieńskiego) stoi tak oto:

Za dziedzińcem sad duży ciągnął się od brony,
Czteromorgowy, wkoło płotem ogrodzony,
Kędy drzewa wysokie i kwieciem okryte
Rodzą granaty, gruszki, jabłka smakowite,
Słodkie figi. Toż drzewa oliwne tam były,
Przez rok cały tak zimą, jak latem rodziły,
Bo w ciepławym zefirze, co tam wciąż powiewa,
Jeden owoc się kłuje, drugi już dojrzewa,
Jabłko idzie po jabłku, gruszkę gruszka spycha,
Figa figę, i owoc zawsze się uśmiecha.

motyw ogrodu

Ogród artysty w Giverny / Claude Monet, 1900

Niespodzianką chyba nie będzie, że motyw ogrodu powraca bardzo często w twórczości narodu o wielkim do ogrodów zamiłowaniu, mianowicie Anglików. A jeśli mowa o literaturze Albionu, to trudno nie zacząć od jednego z najznamienitszych jego synów, Williama Shakespeare’a (zresztą, przyznać można szczerze acz z oka przymrużeniem: jeśli jakiś motyw u Barda się nie pojawia, uwagi zapewne wart nie jest). Zgodnie ze słowami historyczki ogrodów, Twigs Way, w jego twórczości ogrody (oraz rośliny) nie powinny być nigdy interpretowane bezpośrednio. W Śnie nocy letniej ogród jest miejscem magicznym, a kwiaty mają moc wpływania na działania oraz uczucia postaci. Jednak dla Łabędzia z Avonu ogród to nie tylko igraszki, ale i kwestia wagi państwowej. Są one często używane w zastępstwie państwa właśnie: w Hamlecie książę tak oto komentuje opłakany stan kraju: „To nie pielony ogród, samym tylko / Bujnie krzewiącym się chwastem porosły. / O wstydzie! że też mogło przyjść do tego!” (tłum. Józef Paszkowski). W Ryszardzie II ogrody wymagają ciągłej opieki, gdyż zaniedbane szybko podupadają. Podobnie z Anglią, która wedle Jana z Gandawy (i w przekładzie Leona Urlicha) była niczym „drugi Eden, ta raju połowa” przemienia się w krainę, która „Nikczemnie teraz podbiła się sama”. Ostateczny upadek króla odkrywają zaś… ogrodnicy.

W sformalizowanej epoce wiktoriańskiej ogrody znów zaczęły służyć jako ważna przestrzeń liminalna. Tym razem chodziło jednak nie o rozmytą granicę pomiędzy naturą a kulturą, lecz o sfery kobiece i męskie. Otóż dom był tradycyjnie przeznaczony kobietom, a sfera publiczna była domeną mężczyzn. W takiej sytuacji ogród – nieco prywatny, nieco publiczny – stał się miejscem, w którym mężczyźni i kobiety mogli (teoretycznie) być sobie równi. To tam właśnie Elizabeth Bennet ucieka od towarzystwa, od wzgardy rodziny i znajomych. Jest to o tyle ciekawy paradoks, że w tamtym okresie (i jest to oddane w Dumie i uprzedzeniu) ogród był symbol statusu społecznego, a jednocześnie ułatwiał łamanie społecznych reguł. To tam właśnie Darcy oświadcza się po raz drugi.

motyw ogrodu

Kobieta z parasolem w ogrodzie / Pierre Auguste Renoir, 1873

Motyw ogrodu powraca też często w literaturze dziecięcej i młodzieżowej. W swobodnym przejściu między akapitami posłuży mi Lewis Caroll i jego Alicja w Krainie Czarów, w której to cudny ogród stanowi jedną w pierwszych pokus w magicznym świecie. W Tajemniczym ogrodzie Frances Hodgson Burnett jest on natomiast fizyczną manifestacją siły natury. Ta uzdrowicielska moc jest nie tylko symboliczna, gdyż wpływa namacalnie na bohaterów. Ogród stanowi też ważny element pewnego opowiadania z mało znanego zakątka twórczości Oscara Wilde’a, czyli właśnie tej dla dzieci przeznaczonej. Olbrzym-samolub to poruszająca historia tytułowego wielkoluda, który przegania dzieci ze swojego murem otoczonego ogrodu. Tu pozwolę sobie na krótką prywatę: Irlandczyk stworzył mądre, poruszające opowieści i szkoda wielka, że nie są u nas lepiej znane. Zasługują na to zdecydowanie.

Na koniec pozostawiłem sobie przykłady współczesne i dobrane tendencyjnie wedle pożeraczowych literackich sympatii. Pierwsza z nich to Ogród wieczornych mgieł Tan Twan Enga, w którym w centrum jest inny naród ogrody miłujący: Japonia. Główną osią fabuły jest tu relacja Yun Ling, byłej sędzi próbującej poradzić sobie z traumatyczną przeszłością, oraz Aritomo, japońskiego mistrza sztuki projektowania ogrodów. Malezyjka nienawidzi wszystkiego co japońskie, ale ogród znów staje się miejscem spotkania, przestrzenią kontaktu i leczenia ran. Na koniec zostawiam sobie ogród wykorzystany do celów estetyczno-niesymbolicznych. Niewidzialne miasta Italo Calvino to zbiór przecudownych popisów wyobraźni autora, które przybierają formę relacji z podróży składanych przez Marco Polo Kubłaj-chanowi. To właśnie w ogrodzie, jednym z największych skarbów chana, fabularnie dochodziło do aktów imaginacji. To miejsce pełne magnolii i pachnące egzotycznymi kadzidłami miało być najbliższe rajowi na Ziemi.

motyw ogrodu

Odpoczynek w ogrodzie / Pierre Bonnard, 1914

Jak to zawsze w takich wpisach bywa: teraz kolej na Was. Ja sam dostrzegam tu jeden poważny brak gatunkowy, a na imię mu fantastyka. Wiem, że część z wymienionych powyżej dzieł można pod fantastykę podciągać, ale chodzi mi o fantasy nieco bardziej tradycyjne, że o science-fiction i horrorze nie wspomnę. Ten drugi gatunek znam średnio, ale nieco się dziwię swojej pamięciowej dziurze w zakresie dwóch pozostałych gałęzi. Pomożecie? Braki me uzupełnicie?

Może ten ogród istnieje tylko w cieniu naszych spuszczonych powiek, a nigdy nie przestaliśmy: ty – wzbijać kurzu na polach bitewnych, ja – kupczyć workami pieprzu na dalekich targowiskach, ale za każdym razem, kiedy wśród hałasu i ścisku przymykamy oczy, dane nam jest chronić się tutaj, gdzie odziani w jedwabne kimona rozważamy to, co widzimy i przeżywamy, robimy podsumowania, kontemplujemy z oddalenia.

[Italo Calvino, Niewidzialne miasto (tłum. Alina Kreisberg)]

Poprzedni

Kontestacja à rebours, czyli „Mój rok relaksu i odpoczynku” Otessy Moshfegh

Następny

Wojna aż nazbyt (nie)realna, czyli „Distortion” Cezarego Zbierzchowskiego

6 Comments

  1. W powieści Mai Lidii Kossakowskiej „Zakon Krańca Świata” ogród jest narzędziem samopoznania. Mianowicie członkowie tego zakonu zaczynają szkolenie od stworzenia we własnym umyśle, w czasie medytacji ogrodu, który odzwierciedla ich osobowość i wraz z rosnącą samoświadomością zaludniał się zwierzętami symbolizującymi kolejne aspekty tejże osobowości (jako pierwsze zawsze pojawiało się zwierzę symbolizujące dominujące cechy).

    W wiedźminie ogrody kapłanek Melitele symbolizowały to co przemija lub bezpowrotnie przeminęło – wszak hodowano tam rośliny rzadkie lub wymarłe już w naturze.

    W serii Akta Dresdena ogrody elfów (Sidhe) pojawiają się z rzadka, ale jeśli już, to iluzorycznym pięknem i spokojem mają zwieść i możliwie skutecznie zneutralizować intruza. Są śliczną, śmiertelną pułapką. Podobnie zresztą Agnieszka Hałas traktuje ogrody magów w ich enklawach – właścicielowi mają zapewnić komfort, ale na intruza może tam czekać wiele przykrych niespodzianek.

    W serii Naomi Novik Temeraire chińskie ogrody, świetnie zaprojektowane i pełne dostojników wraz z ich wykształconymi smoczymi towarzyszami mają przekonać głównych bohaterów o wyższości cywilizacji Państwa Środka nad europejską.

    No i nie wierzę, że zapomniałeś o „Tajemniczym ogrodzie”, gdzie tytułowy ogród był symbolem przemiany i powrotu do życia bohaterów. 😉

    • pozeracz

      Ach i och! Uprasza się o uważniejszą lekturę 😉 „Tajemniczy ogród” jest we wpisie.

      Najbardziej podoba mi się chyba pomysł Mai Lidii Kossakowskiej, ciekawe to zastosowanie. W dodatku poruszony jest ciekawy aspekt: zwierzęta (zwłaszcza te większe) jakoś z motywem ogrodu nie są wiązane.

  2. No jakże, a cykl Grzędowicza „Pan Lodowego Ogrodu”? 🙂

    • pozeracz

      No tak, ale czy to nie był ogród tylko z nazwy? Nie wspominam już o tym, że jako tako podobał mi się tylko pierwszy tom cyklu.

  3. O proszę, przyznaję, że w swoich dotychczasowych lekturach nie przywiązywałem zbyt wielkiej wagi do tego motywu, stąd mam teraz niemałe trudności, by przywołać jakiekolwiek przykłady. Ale jeśli pozostajemy w klimatach science-fiction, to w głowie kołacze mi cykl „Luna” Iana McDonalda – na Księżycu warunki do hodowli roślin są dość trudne, ale jeden z klanów specjalizuje się w biotechnologii, stąd ich siedziba pełna jest zieleni oraz życia. Można zatem powiedzieć, że ogród pełni tutaj rolę manifestacji potęgi i umiejętności. W sensie bardziej ogólnym to może także reprezentacja niezłomności życia, bo okazuje się, że ziemskie organizmy potrafią przystosować się nawet do niezwykle ekstremalnych warunków.

    • pozeracz

      No właśnie – kwestia roślinności czy pożywienia w ogóle to dość ważna sprawa, jeśli chodzi o opowieści o kolonizacji kosmicznej i pokrewnych. Dlatego też dziwi mnie, że albo jest mało tych ogród, albo tak mało ich pamiętam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén