Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Ożywcza iluminacja, czyli „Ilustrowany słownik terminów literackich”

Nie tak dawno temu niejaka Matka Przełożona popełniła ciekawy wpis z własnymi przemyśleniami oraz/lub poradami związanymi z byciem recenzentem. Co prawda bardziej chodzi tam o recenzowanie dla portali, ale dużą część refleksji ma jak najbardziej zastosowanie do pisania blogowego. Dlaczego zaś o tym piszę? Nie, nie – wcale nie dlatego, że zostałem pochwalony. Wspominam o tym, gdyż mam dla Was książkę, która może Was wspomóc na drodze do pozytywnej odpowiedzi na punkt 3. Ilustrowany słownik terminów literackich wydany niedawno przez słowo/obraz terytoria to pozycja zdecydowanie warta uwagi.

ilustrowany słownik okładka

Od Melvyna Bragga do kobwoja i ośmiornicy, czyli literackie antynagrody

Była ciemna, burzowa noc, a Pożeracz poszukiwał inspiracji dla kolejnego wpisu recenzją nie będącego. Ze sił wszelkich starał się myśleć o rzeczach pozytywnych, ale wysiłki te skutku nie przyniosły żadnego. Gdy raz negatywna myśl zakiełkowała, uciec spod sklepienia czaszki nie chciała. Pierwsze cztery słowa są podpowiedzią, która i bez tytułu mogłaby naprowadzić obytych w literackich dziwnostkach na odpowiedni ślad. Wpis początkowo poświęcony miał być seksowi w literaturze, ale nagroda dla najgorszej sceny seksu w powieści rozpanoszyła się i skierowała mnie na inne tory.

antynagrody clifford

Rozdarci przez rodziców, czyli „Nasz chłopak” Daniela Magariela

Relacje na linii dziecko-rodzic to temat, którym literatura zajmuje się od samego początku. Od Tytanomachii po pewien polski sad – problematyka ta pozostaje jedną z centralnych dla sztuki w ogóle, nawet (a może i zwłaszcza) teraz, gdy rodzinne związki podlegają znacznym przeobrażeniom. Jednocześnie przemoc, fizyczna i psychiczna, wobec dzieci pozostaje tematem niezmiennie drażliwym, wymagającym doskonałego wyczucia. Nasz chłopak, debiut Daniela Magariela, to skok na głęboką wodę – autor zagląda pod podszewkę rodziny, męskości i odpowiedzialności.

nasz chłopak okładka

Zimnowojenny angst, czyli „Inwazja porywaczy ciał” Jacka Finneya

Będąc młodym studentem na rubieżach… Wróć. W programie filologii angielskiej popkulturowe elementy obecne były w ilościach śladowych. Jednak pewnego razu nasz akademicki zakątek zwizytował pewien gość z USA, który to opowiadał o wpływie zimnowojennego klimatu na popkulturę. Skupił się w zasadzie na dwóch filmach – pierwszym był Doktor Strangelove, czyli jak przestałem się martwić i pokochałem bombę z jego powiązaniami z doktryną MAD. Drugim zaś była Inwazja porywaczy ciał, która w swoich dwóch pierwszych filmowych inkarnacjach stanowiła odbicie paranoi powojennej i antykomunistycznej. Z ciekawością i drobnym sentymentem zareagowałem więc na informację o wznowieniu klasycznej powieści przez wydawnictwo Vesper.

inwazja porywaczy okładka

Ezoteryczny Wrocław, czyli „Toń” Marty Kisiel

Urban fantasy to gatunek, który w Polsce dopiero od niedawna zaczyna powoli wykrajać sobie miejsce na fantastycznym poletku. Sił swych próbował tu Tomasz Pacyński czy Ewa Białołęcka, ale na szczycie rozgościła się Aneta Jadowska ze swoim Thornverse. Choć swego czasu nurt wiejski zainicjował i zawojował pełen przebojowy miłośnik Perły spod Lublina. Zaś od pewnego czasu w blogosferze dało się słyszeć okrzyki, piski i inne wyrazy zachwytu nad książkami Marty Kisiel. Dożywociem rozpoczęty cykl ma imponującą liczbę wyznawców, ale właśnie ukazała się niezależna Toń.

ton kisiel

Strona 94 z 155

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén