Nie raz i nie dwa razy we wstępach wspominałem o książkach długo czekających na swą kolej. Tym razem mam na to dowody na (cyfrowym) piśmie. Już bowiem w 2022 roku Mark Fisher zadebiutował jako czytelniczy cel w mych (nie)postanowieniach. W końcu jednak egzystencjalne lęki powodowane gównowaciejącym stanem świata i widmo Mistycyzmu Popkulturowego przeważyły i Realizm kapitalistyczny trafił na półkę i szybko przeczytanym został.

Tym razem recenzja będzie mocniej niż zwykle spleciona z treścią książki, więc streszczenie sobie daruję i pokrótce przybliżę sylwetkę Marka Fishera. Był on brytyjskim teoretykiem kultury, filozofem i krytykiem, znanym przede wszystkim z analizy współczesnego kapitalizmu i popkultury. Rozgłos zyskał dzięki książce będącej tematem wpisu niniejszego, ale był też swego czasu aktywnym i cenionym blogerem (do dziś warto zajrzeć na utrzymywany w sieci k-punk), a także wykładowcą.
Na sam początek bardzo ważne zapewnienie: Mark Fisher pisze przystępnie. Owszem, Realizm kapitalistyczny to książka filozofująca i przywołująca Lacana czy innych Žižków, ale takie odwołania nie powinny wywołać konfuzji nawet u mniej akademicko zaprawionego czytelnika. Dzięki takiemu stylowi autora wystarczy minimum humanistycznego zasobu koncepcyjnego, by bezproblemowo cieszyć się lekturą. A że Brytyjczyk pisze o sprawach, które od momentu premiery stały się jeszcze bardziej odczuwalne i znaczące, to taka komunikatywność pozwala polecać lekturę tym większemu gronu odbiorców.

Autor: Artur Ament / Unsplash
A polecać ją zdecydowanie warto (można nawet zaryzykować: trzeba). Realizm kapitalistyczny udostępnia bowiem odbiorcy podstawowy zestaw narzędzi poznawczych (lub go wzmacnia), które mogą ułatwić trawienie tej coraz bardziej zohydziałej współczesności. Kluczowe bowiem dla sedna i nie bez powodu tak często przywoływane jest tu zdanie: „łatwiej wyobrazić sobie koniec świata niż koniec kapitalizmu”. Siłą tego systemu jest bowiem przejęcie wszelkich możliwych narracji i sprawienie, że jego uczestnicy nie widzą dla niego alternatyw. Jak bowiem źle by nie było, wszystko inne ma być jeszcze gorsze. Mark Fisher nie daje co prawda żadnych cudownych rozwiązań (co można odczytać tak jako wadę, jak i zaletę), ale pokazuje, że można myśleć inaczej.
Fisher pisze dużo o paradoksie kapitalizmu chwalącego się dynamizmem i efektywnością, a w rzeczywistości polegającemu na biurokratycznemu rozbuchaniu — zwłaszcza pod kątem procedur oceniania pracowników. Na przykładzie brytyjskiego systemu edukacji pokazuje jak wykazywanie spełniania standardów staje się ważniejsze od samego spełniania standardów. Realizm kapitalistyczny wyróżnia się jednak powiązaniem kapitalizmu ze zdrowiem psychicznym, a w zasadzie jego zapaścią. Za sprawą wspomnianych wcześniej mechanizmów i zawłaszczania narracji ludzie zastanawiają się, co jest nietak z nimi zamiast kwestionować „zdrowie” systemu. Ten zaś wywołuje niedolę i biedę, a odpowiedzialność przenosi na jednostkę i jedncześnie próbuje jej sprzedać rozwiązanie.

Realizm kapitalistyczny to książka ważna, bardzo ważna. Jest to swoiste, w kapitalistycznym kontekście wypowiedzenie atwoodowskiego nolite te bastardes carborundorum. Mark Fisher pisał w sposób przejrzysty i przystępny, co w przypadku tak ważkiego tematu jest tym bardziej ważne. Czytajcie więc, polecajcie i nie poddawajcie się.
Niestety, smutnym posłowiem dla całości jest samobójcza śmierć autora.
Siła realizmu kapitalistycznego częściowo bierze się ze sposobu, w jaki kapitalizm subsumuje i konsumuje dotychczasową historię: efekt „systemu ekwiwalencji”, nadającego wartość pieniężną wszystkim obiektom kulturowym, obojętnie czy jest to ikonografia religijna, pornografia czy „Das Kapital”. Przechadzka po British Museum, gdzie można podziwiać przedmioty wyrwane ze swoich światów życia i zgromadzone jak na pokładzie statku jakiegoś kosmicznego Predatora, stanowi doskonałą ilustrację tego jak proces ten wygląda w praktyce.
Dodaj komentarz