Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Notatki z cienia, czyli „Ta druga” Therese Bohman

Jedną z pięknych cech literatury jest jej różnorodność. Poruszać mogą złożone opowieści, ale i proste historie. Dobranie ciekawej perspektywy, ubranie jej w odpowiednie słowa może przekształcić i pozornie zwyczajne zdarzenia w coś literacko wartościowego, pobudzającego. Ta druga Therese Bohman to przykład właśnie na to: z wierzchu prozaiczna, pod słowami bogata.

ta druga okładka

Wyrwać się z robotniczej dzielnicy i ukończyć studia po to, by pracować w szpitalnej stołówce nie wydaje się zbyt atrakcyjnym rozwiązaniem życiowym. Główna bohaterka widzi to jako etap przejściowy, ale i ona obawia się utknięcia na nim. Samotne wegetowanie w klitce na poziomie ulicy też nie napawa jej optymizmem. Jedną z małych radości jest ubieranie eleganckiej bielizny pod zgrzebny fartuch oraz rozmyślanie o romansie z jednym z lekarzy stołujących się w kantynie. Co się stanie, gdy przygoda miłosna wykroczy poza wyobraźnię? Co na to feministycznie nastawiona przyjaciółka?

Ta druga to powieść, która ma dwa główne, przeplatające się pola do interpretacji. Pierwszym z nich jest problematyka różnic klasowych, który widoczny jest na wielu płaszczyznach. Najbardziej oczywistym jest linia zdrady, czyli uboga dziewczyna z robotniczej rodziny romansująca z dobrze sytuowanym lekarzem w średnim wieku. Główna bohaterka dostrzegała te dysproporcje (a w zasadzie ich ignorowanie) w twórczości współstudiujących literaturoznawstwo, a w pewnym momencie narzeka na to, że nikt nie ukazuje rodzin z nizin społecznych w wydaniu normalnych, że zawsze musi to być źródło zepsucia, przemocy czy innego nadużycia. Przebieg związku protagonistki z Carlem, wplątanie innej dziewczyny w podobnym wieku (która okazuje się być córką lekarza z pierwszego małżeństwa , a zwłaszcza jego finał uwypuklają kolosalne rozbieżności pomiędzy dążeniami i skazami tych wad.

bohman okładki ta druga

Drugą, tą chyba najbardziej oczywistą, płaszczyzną do interpretacji jest sam związek i powiązana z nim zdrada. Tu dysproporcje powiązane są z tytułową rolą „tej drugiej”. Główna bohaterka początkowo akceptowała tę pozycję, ale z czasem chciała odgrywać rolę bardziej znaczącą. Z kolei Carlowi taki porządek rzeczy odpowiada jak najbardziej i nie ma zamiaru naruszać status quo swoje społecznego ładu. W to wszystko z kolei wkrada interpretacja feministyczna, uosabiana głównie przez Emile, znajomą protagonistki ze studiów. Jest ona kategoryczna w swoich nazbyt akademickich osądach i mimo dobrej woli nie potrafi dostrzec w niektórych sytuacjach szarości. Zresztą sama ociera się o hipokryzję, gdyż wybiera tradycyjny związek, w którym w dodatku będzie zależna finansowo po zakupie mieszkania przez lepiej sytuowanego partnera.

To jednak dopiero początek. Jak na względnie krótką i prostą opowieść Ta druga daje się odczytywać na zaskakująco wiele sposobów. Ciekawym zabiegiem na styku wątku klasowego i romansowego jest pozbawienie protagonistki głównego imienia. Jest nie tylko znaczące w kontekście samopostrzegania bohaterki, ale też intrygujące, gdyż daleko jej do bycia postacią nijaką czy też sztampową. Ma czytelnikowi do zaoferowania warte uwagi spostrzeżenia dotyczące nie tylko wspomnianych wyżej tematów, ale i sztuki czy samego Norrköping, które opisuje ze swoistą czułością (ale i przekąsem) w trakcie samotnych spacerów. Uroku całości dodaje przewrotny finał romansu, po którym w zasadzie żadna ze stron nie pozostaje moralnie czysta. Na papierze najlepiej wychodzi na nim młoda kochanka, ale w rzeczywistości jest po prostu najmniej przegrana.

therese bohman ta druga

Ta druga to debiut autorki, który pod pewnymi względami wypada lepiej od wydanego wcześniej w Polsce Zmierzchu. Pozornie prosta historia o romansie biednej dziewczyny z bogatym lekarzem kryje w sobie nienachalną krytykę podziałów klasowych i rygorystycznego (a może podszytego hipokryzją) feminizmu. Gdy dodać do tego nieoczywiste zakończenie, bardzo dobre tłumaczenie Justyny Czechowskiej i piękną okładkę Tomasza Majewskiego, wyjdzie kolejna perełka od Pauzy.

Za egzemplarz do recenzji serdecznie dziękuję…

pauza logo


Ta druga zawitała i tu:

Jakiś czas temu na tablicy ogłoszeń przed biblioteką uniwersytecką zobaczyłem zaproszenie na jakiś feministyczny wykład o cheerleadingu. Zapewne na spotkaniu tym próbowano udowadniać, że w gruncie rzeczy zajęcie to ma wywrotowy, antyspołeczny potencjał. Zawsze tak się dzieje, jeśli staramy się udowodnić, że to, co wypromowali mężczyźni, jest z definicji złe dla kobiet.

Poprzedni

Podróż w inną stronę, czyli „Pokuta” Anny Kańtoch

Następny

Sakrastyczny duch z maszyny, czyli „Murderbot Diaries 1-4” Marthy Wells

4 Comments

  1. awita

    „O zmierzchu” oraz „Ta druga” jeszcze przede mną. Cieszę się, że odkryłeś w powieści Theresy Bohman inne warstwy, poza tą najbardziej oczywistą. Poznałam pisarkę (piękną, nieco onieśmieloną tłumem, kobietę) na spotkaniu autorskim w czerwcu ubiegłego roku na Big Book Festival. Atakowana była przez jakąś czytelniczkę – skrajną feministkę – o to, że powiela szkodliwe schematy myślowe na temat roli kobiet. Jaka szkoda, że w tym roku Festival nie może się on odbyć…

    • I jak zareagowała Therese Bohman? Próbowała się jakoś bronić? Odniosła się jakoś do zarzutów? Może to postać przyjaciółki – feministki hipokrytki – tak rozsierdziła ową skrajną feministkę ;)?

      • awita

        Dyskusja dotyczyła powieści „O zmierzchu”. O ile pamiętam czytelniczka nie była zachwycona wymową powieści; w jej rozumieniu bohaterka ugina się pod presją społecznych oczekiwań, a jej osobiste szczęście zależy od akceptacji przez mężczyzn. Theresa Bohman nie zareagowała jakoś bezpośrednio, nie wdała się w utarczkę słowną, uśmiechała się pod nosem 🙂 Pewnie nie po raz pierwszy zetknęła się z takimi interpretacjami…

        • pozeracz

          Jakoś wydaje mi się, że była na takie reakcje gotowa. Kreacja głównej bohaterki jest na pewno przemyślana, a i jej przemyślenia wskazują na to, że skrajny feminizm jej jest obcy. Zresztą, jak wspomniałem w recenzji, jest w powieści moment, w którym protagonistka wytyka swojej koleżance feminizm hasłowy, skrajny tylko w teorii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén