"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: malazańska księga poległych Strona 1 z 3

Grzybowa kumulacja, czyli „Kellanved’s Reach” Iana C. Esslemonta

Nie tak dawno marudziłem nieco po lekturze najnowszej części Meekhańskiego pogranicza, głównie narzekając na fabularne rozwodnienie. W cyklach fantasy tak to czasem bywa, że do wielce efektownej, świat ogarniającej kulminacji prowadzi droga nazbyt rozwleczona. Zdecydowanie rzadziej zdarza się trafić na powieści cierpiące na urodzaju klęskę. Kellanved’s Reach pod niektórymi względami taki właśnie jest.

kellanved's reach

Młodzi gniewni, czyli „Deadhouse Landing” Iana C. Esslemonta

W pewnym dla Pożeracza kultowym filmie bracia Jake i Elwood ruszają na „misję od Boga” – muszą uratować sierociniec, w którym się wychowali. Nie mogę sobie przypisywać podobnie górnolotnych celów (ani nie mam choć krzty ich talentu muzycznego), ale mam swą drobną powinność od czytelniczych sił wyższych: żyć na tyle długo, żeby przeczytać wszystkie książki z malazańskiego świata i nie dać się dogonić wydawnictwu MAG. Oto więc kolejny poziom tego questa: Deadhouse Landing.

deadhouse landing

Powikłanej przyjaźni początki, czyli „Dancer’s Lament” Iana C. Esslemonta

Jakże czasem dziwnie toczą się koleje wydawniczych losów. Nad Wisłę trafiają książki, które po angielsku czytane mnie zachwyciły. Gdy zabieram się za porzuconą początkowo Ekspansję, to powstaje serial, a całość do końca wydaje MAG i mnie wyprzeda. Zapadłem się w świat Malazańskiej Księgi Poległych i po głównym cyklu zabrałem się za podcykl(e) Esslemonta, a teraz ten sam MAG do niego wraca i ma nawet wydać Kamiennego wojownika. Cóż, moje recenzje czekają na zainteresowanych, a ja zapraszam do poniższej, poświęconej Dancer’s Lament.

dancer's lament

Zmrożona kulminacja, czyli „Assail” Ian C. Esslemonta

Niecierpliwość mą trudno przykładać do innych niecierpliwości. Gdy pisałem o poprzedniej części (pod)cyklu o Karmazynowej Gwardii, napomknąłem o dwuletnich przerwach między czytaniem poszczególnych części, ale niecierpliwość ma czytelnicza wzięła górę i okres ten skróciłem znacznie. Może to kwestia tego, że to finał tej ścieżki fabularnej? Może fakt, że czekało już grzecznie na półce i kusiło? Cóż, znaczenie ma to pomniejsze – ważne jest to, że zawitał tu Assail.

assail esslemont

Zemsty w dżungli, czyli „Blood and Bone” Iana C. Esslemonta

Nim bloga założyłem serie fantastyczne czytałem albo namiętnie, albo losowo. Ten pierwszy przypadek oznaczał pożeranie całości najszybciej jak się da: (wy)pożyczając kolejne tomy lub też wyczekując premiery tomów kolejnych. Druga forma oznaczała zaś lekturę od przypadku do przypadku. Założenie niniejszego przybytku sieciowego doprowadziło do osiągnięcia pewnej systematyczności. Otóż, staram się kolejne części lubianych cykli czytać w odstępach regularnych, najczęściej rocznych. Jednak w przypadku pobocznej serii malazańskiej są to lata dwa, co oznacza porę na Blood and Bone.

blood and bone cover

Strona 1 z 3

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén