Recenzenckie i życiowe sploty oraz przypadki (albo i też pożeraczowe nieogarnięcie) prowadzą do tego, że miesięczny harmonogram recenzji czasopismowych nieprzewidywalnym jest. Poprzednim razem tekst opublikowałem na dzień przed pojawieniem się tego numeru w kioskach. Tym razem poprawiłem się i będę nieco bardziej pomocny dla zastanawiających się nad zakupem. Oto więc Nowa Fantastyka 03/20.
Tag: opowiadania Strona 4 z 7
Przed założeniem bloga byłem czeskim ignorantem, jeśli o literaturę chodzi. Odejście od portalowo recenzowanej (głównie) fantastyki pozwoliło mi znów wędrować w różne strony. Za sprawą Książkowych Klimatów, Afery czy na przykład czesko entuzjastycznej Anny poznałem wycinki współczesne i próbkę klasyki. Teraz przyszła zaś pora opowiadania Marka Šindelki wydane w zbiorze Mapa Anny.
Z Pożeracza taki dziwny stwór, że w miastach odwiedzanych miast książki w atrakcyjnych, polecanych księgarskich przybytkach kupować, ciągnie go na różne stragany i inne pchle targi. Rok temu we Wrocławiu nabyłem tak Ogród Czasu Ballarda z koca przy placu Orląt Lwowskich, a w tym roku dzięki antykwarystycznej wystawce pod samiuśkim Wawelem trafił do mnie Bohumil Hrabal i jego Taka piękna żałoba. Przyznam też od razu, że oba zakupy udanymi wysoce się okazały.
Kumbria to kraina w dużej mierze rolnicza, ale i naturą zachwycająca. Jest to też miejsce graniczne, które z racji szkockiej bliskości wchłonęło wiele krwi i wiele rozpaczy słyszało. Wiele osób stamtąd ucieka, ale i niemało wraca. Sarah Hall wywodzi się z tego regionu, a jej pióro bardzo często tam wędruje. Madame Zero i inne opowiadania nie trzyma się kurczowo Carlisle i okolic, ale istnieje ryzyko, że czytelnik pozostawi tam cząstkę siebie.
Wczesne me czytanie wiązało się głównie z dużymi ilościami powieści sensacyjnych (ach, Dirk Pitt) oraz fantastyki. Tak się też złożyło, że w tym samym okresie powstało wydawnictwo Fabryka Słów i swą bytność zaczęło od Kronik Jakuba Wędrowycza. Pożerałem ich książki intensywnie, ale największą sympatią darzyłem właśnie serię z krnąbrnym egzorcystą z Wojsławic. Po kilku pierwszych tomach rozstałem się z Jakubem, ale teraz – za sprawą tomu dziewiątego, Karpie bijem – mam okazję w te ćwierć-rodzinne strony powrócić.




