Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Mole na ekranie, czyli książki w filmach (i serialach też)

Rozpocznę od stwierdzenia oczywistego: pochłanianie dzieł kultury zależne jest od życiowego doświadczenia. Mój tata zawsze zżymał się na przykład na różne głupoty filmowe związane z wspinaczką (wysoko)górską. Mi łatwiej wyłapywać jest tłumaczeniowe wpadki. Książki w filmach i ekranowe mole książkowe stają się zaś obiektem pożądania książkoholików.
książki w filmach

W sieci jest całe mnóstwo wpisów i artykułów o naj(lepszych/gorszych) ekranizacjach, a ja ze swym luźno-łagodnym podejściem do takich adaptacji postanowiłem w filmach poszukać czegoś innego. Książki w filmach (albo i serialach) pojawiają się epizodycznie, służą za rekwizyty albo też dekoracyjne tło, względnie jednak rzadko napotyka się postaci, u których książkoholizm stanowi ważną cechę charakteru. Wyjątkiem są tu – równie rzadkie – opowieści obracające się wokół postaci pracującej w księgarni lub pisaniem się zajmującej. Można tu wspomnieć Notting Hill czy Księgarnię z marzeniami, którym to uroku nie odmawiam czy jakości, ale skupię się na czymś innym.

Nie mógłbym tego wpisu zacząć inaczej, jak od jedynego serialu, któremu na tym blogu poświęciłem cały wpis. Person of Interest to przez wiele osób przegapiona perełka proceduralno-(niemal)cyberpunkowa, której głównymi bohaterami są Harold Finch i John Reese. Ten pierwszy to typ intelektualisty, który miłość do książek przejawia często i gęsto: pierścionek zaręczynowy przekazuje w wydrążonej powieści Jane Austen, a jeden z szyfrów opiera na klasyfikacji dziesiętnej Deweya. Jednak najbardziej znacząca literacko-nawiązaniowo scena ma miejsce, gdy Finch „nakrywa” Reese’a na czytaniu Zbrodni i kary. Ku wyjaśnieniu: Reese to były żołnierz, morderca na zlecenie pracujący kiedyś dla CIA. Podobnie kontrastową sympatią do literatury wykazywał się Sawyer z Zagubionych, czyli przystojny naciągacz. Literacko obeznanym żołnierzem w filmie na literaturze opartym był zaś pułkownik Walter Kurtz. Pod Czasu apokalipsy czyta Wydrążonych ludzi T.S. Eliota, w tle widać między innymi Złotą gałąź Jamesa Frazera i Legendę o Graalu Jessie Weston, czyli dwie książki ważne dla modernistów.

Opisując książki w filmach, nie mógłbym nie wspomnieć o kolejnej nieco zapomnianej postaci, do której mam sentyment i słabość. Chodzi mi mianowicie o kusząco cyniczną i cynicznie kuszącą Darię Morgendorffer z serialu zatytułowanego po prostu Daria, który to swego czasu emitowała MTV (podaruję sobie zgrany dowcip o tym, że na MTV kiedyś leciała nawet muzyka). Ta nastolatka więcej niż nieco zniechęcona życiem na amerykańskich przedmieściach i szkolnymi towarzyszami miała nie tylko cięty język, ale i bogate życie literackie. Na liście jej lektur znaleźć można między innymi Miasto ze szkła Paula Austera (czyli część nowojorskiej trylogii na blogu obecnej), Śniadanie mistrzów Vonneguta,  Braci Karamazow czy też Paragraf 22. A tylko kilka wybranych pod kątem pożeraczowych słabostek. Cechy charakteru i ogólne podejście do życia dzieli z nią pewien Lannister niezbyt imponującego wzrostu, który jednak z adaptacji książkowej pochodzi, więc tu nie do końca pasuje. Książkowe epizody i nawiązania lubi w swoich filmach umieszczać Woody Allen, który często umieszcza w nich i siebie. Jednak Pożeraczowi najbliższe jest nie aż tak subtelne mrugnięcie okiem do widza w Match point (czemuż, ach czemuż, dystrybutor polski zdecydował się na nijakie Wszystko gra?), w którym to bohater grany przez  Jonathana Rhysa Meyersa czyta Zbrodnię i karę. Czemuż to niezbyt subtelne? Gdyż cały film stanowi w zasadzie dialog z tą powieścią.

Na koniec pora na kilka przykładów nieco dalszych od sedna wpisu, ale bliższych tytułowi i – o dziwo – związanych głównie z grozą. Na pierwszy ogień idzie W paszczy szaleństwa, czyli horror Johna Carpentera z roku 1995, w którym to agent ubezpieczeniowy ma udowodnić, że pewien poczytny pisarz wyłudza pieniądze od ubezpieczalni. Sam film to pokręcona metemieszanka, a jednocześnie swoisty hołd dla słowa pisanego, na końcu której okazuje się, że protagonista był też głównym bohaterem powieści. Natomiast w filmie Coś za mną chodzi w pewnym momencie główna bohaterka cytuje Idiotę Dostojewskiego i to w kontekście zasadnym do fabuły. Od razu przyznam, że filmu tego akurat nie widziałem, ale po tym, co przeczytałem w trakcie zbierania materiału do wpisu, zachęcony jestem. By nieco odwrócić mroczny trend, wpis zamknę napomknięciem o uroczej serii animacji z Wallacem i Gromitem. Uważny (i język angielski znający) widz wypatrzy wiele książkowych żartów. Gromit czyta na przykład Republikę autorstwa Pluto, Zbrodnie i karę Fido Dostojewskiego, a na półce serolubnego Wallaca dostrzec można na przykład East of Edam czy Grated Expetations.

książki w filmach

Urocza scena, n’est-ce pas?

Dla wpisów tego typu nie zbyt wielu opcji zakończenia. Bo cóżże mogę zrobić, jak nie zapytać o Waszych ulubionych ekranowych książkowych moli? Albo ogólnie o książki w filmach, które w pamięć Wam zapadły? Śmiało. Możecie nawet pisać o ulubionych literackich książkoholikach.

Nie tu są oczy
Nie ma tu oczu
W tej dolinie umierających gwiazd
W tej wydrążonej dolinie
Złamanej szczęce naszych utraconych królestw

[T.S. Eliot, Wydrążeni ludzie / przekł. Czesław Miłosz]

Poprzedni

Innoplanterna rozgrzewka, czyli „Gorączka Ciboli” Jamesa S.A. Coreya

Następny

Fascynująca finezja forteli, czyli „Jeśli zimową nocą podróżny” Italo Calvino

4 Comments

  1. Pamiętam, że w „Kochanych kłopotach” Rory czytała Rok 1984. Ogólnie sporo dziewczę czytało, ale tytułów po prostu nie pamiętam.

    • pozeracz

      Ależ, ależ. Internet na pomoc – jest na 100% pełna lista jej lektur. Natrafiłem na nią w trakcie pisania, ale o samej Rory nie wspominałem, bo nie miałem za bardzo styczności z tym serialem ani też nic mnie do niego nie ciągnie. A tak współcześnie i miło przewrotnie dorzucić można jeszcze Meave z „Sex Education”.

  2. Ja oglądam za mało filmów i seriali, by rzucić jakimś tytułem. Ale chyba też oglądam niezbyt uważnie, bo w tej chwili absolutnie nic nie przychodzi mi do głowy 🙂

    Pozostając natomiast w temacie ekranu i książek, to w czasach koronawirusa można zauważyć tendencję do chwalenia się swoimi biblioteczkami – w trakcie wszelakiej maści wywiadów udzielanych z domu przez ekspertów czy komentatorów, bardzo częstym tłem jest – ku chwale czytelnictwa! – domowa biblioteczka.

    • pozeracz

      Ha, rzeczywiście. Można by się nawet pokusić o przejrzenie przeróżnych wystąpień i innych, żeby skompilować gusta literackie różnych osób

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén