Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Ultymatywne postanowienie, czyli Wielka Kolekcja Komiksów Marvela 21-25

Obowiązkowy truizm na początek wpisu: ależ ten czas pędzi. Od omówienia poprzedniej piątki minęły ponad cztery miesiące. Przyznam też, że znów czytałem serią. Po długiej przerwie postanowiłem znów zaapelować do dobroci serca koleżanki N. i całą piątkę pożarłem w dość krótki czasie. Szybkość zresztą wzięła się też z tego, że komiksy były dobre. Słowa klucze dla tej partii: Hulk, ultymatywność i rozpierducha.

u14yrdr4e6px

New X-Men: Imperialni

282979_wkkm-nxm-imperialni_524

Poprzednia część New X-Men, Z jak Zagłada, niezbyt przypadła mi do gustu. Niby było efektownie, śmiercionośnie i wybuchowo, ale zabrakło treści. Tym razem było zdecydowanie lepiej – działania postaci zdawały się być bardziej znaczące, a sama historia może być nawet uznana za wciągającą. Bardzo ciekawie prezentował się fragment komiksu, który powstał w ramach akcji/motywu Nuff Said, czyli komiksów bez słów. W przypadku tych zeszytów był to popis wyobraźni, szaleństwa i humoru. Ciekawy smaczek zdecydowanie na plus. Nawet kreska bardziej przypadła mi do gustu. No i wraca Pheonix.

Marvel Zombies

wkkm22

Skrótowy opis: Robert Kirkman spuszczony ze smyczy. Dla niezorientowanych: rzeczony pan to twórca komiksowych The Walking Dead. Ma być jeszcze krócej i bardziej emfatycznie? Ależ proszę: krwawa jazda bez trzymanki. Marvel Zombies to taki komiks, w którym co chwilę spodziewałem się zobaczyć Lobo wyskakującego zza rogu. Jest to po prostu szalona, pełna czarnego humoru i pozbawiona ograniczeń jazda. Motyw zombie przejadł mi się zanim na dobre się w niego wgryzłem, ale to wydanie bardzo przypadło mi do gustu.

PS Biedny Galactus .

Hulk: Planeta Hulka

część 1

okl_20131009183311

Qbuś czytać więcej Hulk. Qbuś czytać więcej Hulk. QBUŚ WIĘCEJ HULK! Oto me główne postanowienie po tym komiksie oraz Niemym krzyku (WKKM #7). Oba sprawiły bowiem, że bardzo polubiłem tego zielonego brutala. Nie wiem, czy to dobrze o mnie świadczy, ale cóż poradzić. Choć Hulk wydaje się być postacią wybitnie jednowymiarową, to można wpisać go w opowieść pełną nie tylko cudnie absurdalnego tyłków kopania, ale i szczypty emocji i refleksji. Z chęcią sięgnę po część drugą.

Ultimates, część 1
Superludzie

240792_a798marvel_24

Nie jestem w pełni przekonany do ultymatywnego odrodzenia komiksowych Avengers. Patrząc z szerszej perspektywy, przesunięcie komiksu w stronę nieco bardziej mroczną i niejednoznaczną moralnie wypadło całkiem ciekawie. Jednak pomimo tego, że nie odczuwam żadnego sentymentu do tej drużyny, to i tak dziwnie było przyglądać się pewnym występkom Kapitana Ameryki czy też Hanka Pyma. Nie przeszkadzają mi wcale zmiany w historii, ale tak drastyczne odejście od charakteru tych postaci uderzyło nawet mnie. Mieszane odczucia budzi za to strona graficzna. Z jednej strony wielkie wrażenie robią ujęcia panoramiczne (np. sceny batalistyczne z przeszłości Steve’a Rogersa), ale z drugiej nieco zbyt wyraziste są inspiracje rysownika. Widać to zwłaszcza w przypadku Nicka Fury’ego. Z początku nie zdziwiło mnie to, że „gra” go tu Samuel L. Jackson i uznałem to za jakąś skoordynowaną akcję, ale gdy spracowało mi, że daty się zupełnie nie zgadzają, to poszperałem i okazało się, że Hitch po prostu wzorował się na Jacksonie, a potem filmowcy zasugerowali się tą wersją.

Niech ktoś mi jeszcze tylko powie, co tu robi George W. Bush i Freddie Prinze Jr.? I kto w ogóle jeszcze pamięta, kim był ten drugi?!

Ultimate Spider-Man
Moc i odpowiedzialność

wkkm25

Wspominałem już chyba o tym, że Spider-Man był moim dawnym komiksowym ulubieńcem, ale chyba marny ze mnie fan, gdyż dopiero po przeczytaniu posłowia do tego wydania zorientowałem się, jak krótko przedstawiona była historia „powstania” Człowieka Pająka. Może to kwestia późniejszych retrospekcji i tego, że ten origin story opowiadany był na nowo tyle razy, ale przekonany byłem, że była to choć nieco rozbudowana historia. Tak czy siak – tu mamy do czynienia z ponownymi narodzinami tego superbohatera. Ogólnie wszystko wygląda podobnie (pająk, laboratorium, zapasy, wujek Ben), ale Goblin tkwi w szczegółach. Dużo więcej miejsca poświęcone jest rodzinie Petera Parkera i jego miejscu w szkolnej hierarchii, innego wyrazu nabiera też historia rodu Osborne’ów. Podobnie, jak w przypadku poprzedniego komiksu, tak i tu mam odczucia mieszane, ale z przewagą tych pozytywnych. Tak ogólnie, to na plus saga Parkerów, a na minus saga Osborne’ów. Czytałem jednak z przyjemnością i to mimo tego, że nie przepadam za kreską Bagley’a.


Wrażenia po tej piątce pozytywne mam, ale nie do końca jestem przekonany, czy podoba mi się ta ultymatywna zmiana. Niby komiksy przez to „dorośleją” i zyskują dodatkowe dno, ale tak w gruncie rzeczy dorosłość ta jest pozorna. Na całe szczęście zmiany te nie doprowadziły do zagubienia czynnika najważniejszego, czyli frajdy. Tej zresztą najwięcej dostarczył mi Hulk.

Autor: Ed Watson

HULK SMASH!!!

Poprzedni

Zakochany we frazie, czyli wywiad z Krzysztofem Piskorskim (część 1)

Następny

Networking dla opornych, czyli jak komentować bez czytania

Komentarzy: 4

  1. Leżę i czytam

    Moich ulubionych komiksów co prawda w tym wpisie nie znalazłam, ale doszłam do wniosku, że „Spidermana” mogłabym przeczytać. I pooglądać. Moc i odpowiedzialność, o!

    • pozeracz

      Wiele mocy i wiele odpowiedzialności. A Twoje ulubione komiksy to jakie?

      • Leżę i czytam

        Moje ulubione? Jak dotąd to te bez super herosów 😉 Uwielbiam „Fistaszki”, które wytrwale kolekcjonuję, „Garfielda”, „Calvina i Hobbesa”, „Tytusa” z ferajną oraz wszystko, co narysowała Szarlota Pawel.

        • pozeracz

          Ach, czyli w zupełnie inną stronę. Ja ogólnie komiksów mało czytam – teraz mam po prostu od kogo pożyczać i korzystam niecnie. Ale Garfielda przeczytałem kiedyś niemal całego, a „Calvina i Hobbesa” podczytywałem na studenckich okienkach w Empiku.

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén