"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: science-fiction Strona 1 z 21

Proste koszmary egzystencjalne, czyli „Jesteśmy snem” Ursuli K. Le Guin

Osoby spostrzegawcze lub też wytrenowane w dostrzeganiu wzorców mogą — po rzucie patrzałką na widoczną poniżej okładkę — doszukać się pewnego podobieństwa. Wątpliwości wszelkie więc rozwiewam: Jesteśmy snem pochodzi z tego samego rzutu przygarniętego. Nie tylko zresztą staroszkolność okładek w schemat się wpisuje, gdyż po jednym z ulubionych pisarzy wybrałem powieść jednej z ulubionych pisarek. Czy i we wrażeniach nastąpią powtórzenia? Pozostaje tylko sprawdzić w akapitach niżej widocznych.

jesteśmy snem

Kruchy wieniec sławy, czyli „Światło się mroczy” George’a R.R. Martina

Stare porzekadło głosi, że jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. A jako że wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że Wichry zimy pozostaną na wieki wiecznym niebycie nieukończonych powieści, to można spróbować czytelniczo skompletować resztę dorobku Martina. Okazję papierową zafundował mi Nordcon 2024, z którego to przywiozłem poniższe wydanie Światło się mroczy.

światło się mroczy

Klasycznie i kompetentnie, czyli „Strefy zerowe” Bohdana Peteckiego

Gdy zaczynałem tworzyć tego bloga, polska klasyka fantastyczna zdawała się być może nie tyle zapomniana, co zaniedbywana i otoczona opieką przez bardzo wąskie grono. To grono może nie jest dziś dużo szersze, ale zdaje się mieć większą siłę przebicia. Za przykład niech posłuży tu Tomasz Kołodziejczak i jego inicjatywy, jak 250 lat polskiej fantastyki czy też przywracanie publice twórczości Juliana S. Krupy. Me cegiełeczki może i znaczące nie są, ale i tak będę je dokładał. Tym razem będą to Strefy zerowe Bohdana Peteckiego.

strefy zerowe petecki

Z Archiwum Q, czyli „Star Carrier. Pierwsze uderzenie” Iana Douglasa

Dzisiejsza literatura, także ta określana jako „rozrywkowa”, stoi mieszaniem gatunków, intertekstualizmem i eksperymentami. Dlatego też rzadko dziś spotyka się powieści będące klasycznym przedstawicielem danego gatunku, a jednocześnie niebędące entą częścią sztampowego cyklu. Star Carrier autorstwa Iana Douglasa jest właśnie takim wyjątkiem, jest to bowiem militarne science fiction w wydaniu nieskażonym. Wydawnictwo Drageus dokonało ciekawego wyboru na drugą powieść w swym katalogu, a my sprawdźmy czy był to wybór słuszny.

star carrier

Śmierci (nie)igrzyska, czyli „Czerwony świt” Pierce’a Browna

Ludowa mądrość głosi, że na każdego Cyryla znajdą się metody. Nawet na Pożeracz i jego niechęć do (prze)chwalonych książek. Po odpowiedniej dawce pochwał ze strony lubianych podcasterów i zachwytach powracających w zbyt wielu krótkich filmach społecznościowych nagiąć może się każda wola. A może to po prostu ciekawość i słabość do długich serii? Tak czy inaczej, przyszła pora sprawdzić, o co ten cały hałas: czy Czerwony świt wspaniały jest, czy wręcz przeciwnie.

red rising czerwony świt

Strona 1 z 21

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén