Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Wilki, duchy i kruki, czyli o książkowej niedostępności

Co prawda zdanie „wszystko jest ze sobą połączone” natychmiast budzi skojarzenia z newage’owymi bzdurami z czwartego wymiaru, ale ostatnio intensywnie doświadczam łączliwości swych wpisów. Recenzja Dwóch panów z branży doprowadziła do wpisu o blurbach, a czytanie Ducha króla Leopolda zmotywowało mnie, by napisać niniejszy wpis o białych krukach. Dlaczego akurat ta książka? Sprawdźcie, ile egzemplarzy wydania papierowego uda Wam się znaleźć w księgarniach.

kruk6

Jeśli będzie to więcej niż zero, to będę zaskoczony. Nie pamiętam już, czy Ducha króla Leopolda polecił mi ktoś znajomy, podpowiedziało mi Goodreads czy może jakiś artykuł, ale od nieco ponad trzech lat polowałem na egzemplarz. Bez powodzenia. Nie było to codzienne sprawdzanie każdej internetowej księgarni i antykwariatu, ale co jakiś czas (niezbyt często, ale regularnie) nawiedzałem wszystkich większych sprzedawców. Dostępne były ebooki, lecz nie mam czytnika. Dostępne były wersje anglojęzyczne, lecz odstręczała mnie cena. W końcu skorzystałem z przyjacielskiej pomocy i egzemplarz dotarł do mnie z Gloucester.

kruk2

Książka Hochschilda ma tylko jedno wydanie, więc o ile ta niedostępność jest dziwna, to jako tako zrozumiała. Większą zagadką jest dla mnie Wilk stepowy Hermana Hessego. Jest to książka w wielu kręgach kultowa, od lat inspirująca filmowców, muzyków rockowych i innych artystów. Powieść ta ma dwa tłumaczenia i kilka wydań – pierwsze z 1929 roku (Towarzystwo Wydawnicze Rój), a ostatnie z 2007 roku (PIW). W księgarniach brak, w antykwariatach można znaleźć pojedyncze egzemplarze (np. pierwsze wydanie z bardzo dobrym stanie za 999 zł), a na Allegro jest kilka egzemplarzy, ale nawet niezbyt atrakcyjne wydanie z kolekcji klasyki Gazety Wyborczej nie schodzi poniżej 50 zł. Sam czytałem pożyczony egzemplarz anglojęzyczny.

Nie będę tu przed Wami odkrywał żadnych tajemnic zza wydawniczych kulis, a po prostu zastanawia mnie, jak do tego dochodzi. Jestem w stanie zrozumieć powody niedostępności Ducha króla Leopolda – niski nakład, niszowa tematyka, a potem dobre recenzje i duże zainteresowanie. Nie rozumiem jednak, dlaczego wydawca nie pokusił się o dodruk. Ta akurat decyzja wydaje mi się mało sensowna, ale jako osoba z poza branży oceniam według własnego pomyślunku. Inaczej sytuacja ma się np. z Ucztą Wyobraźni MAGa, która od początku miała zapowiedziany brak dodruków. Na ciekawy model zdecydował się też Wojciech Sedeńko i jego Solaris, którego książek próżno szukać w księgarniach, ale serie Archiwum Polskiej Fantastyki czy Galaktyka Gutenberga mają się dobrze.

kruk3

Chciałbym jednak poznać tajemnicę stojącą za Wilkiem stepowym. W pewien przewrotny sposób ta trudnodostępność idzie w parze z treścią i statusem powieści. Opowieść o niedostosowanym do społeczeństwa samotniku, pozycja doceniania kontrkulturowo wymaga pewnego wysiłku i poszukiwań. Taki wydźwięk wydawniczy mi się podoba, ale od strony praktycznej sytuacja ta nie jest dla mnie zrozumiała. Nie przypuszczam, żeby był to celowy zabieg wydawców. Marny stan czytelnictwa i wąskie grono potencjalnych odbiorców to dość sensowne powody, ale ignorowanie potrzeb rynku (nawet tak ograniczonego) zdroworozsądkowe już nie jest.

Wylałem swe frustracje, podzieliłem się przypuszczeniami, pora więc na pytania do Was, o Wielce Umiłowane Czytelniczki i Czytelnicy. Może Wy uchylicie przede mną rąbka tajemnicy – wiem przecież, że niejedna/en z Was w branży siedzi lub posiaduje blisko niej. Ciekaw też jestem, czy też napotkaliście na podobne trudności zaopatrzeniowe.kruk4

Jesteś dla tego prostego, wygodnego dzisiejszego świata, zadowalającego się byle czym, za bardzo wymagający i za głodny, on cie wypluwa, masz dla niego o jeden wymiar za dużo. [Herman Hesse, Wilk stepowy]

Poprzedni

O (nie)jeden szczegół za daleko, czyli „REAMDE” Neala Stephensona

Następny

Chichot spod szubienicy, czyli o czarnym humorze

Komentarzy: 25

  1. Diana Chmiel

    O, a narobiłeś mi ochoty na Leopolda! A „Wilka stepowego” mam, ale jakieś mega stare i brzydkie wydanie i faktycznie, sama pokusiłabym się o zakup nowego 🙂 Ale takich książek jest sporo. Moim najbardziej bolesnym tytułem są książki Paula Herrmanna – „Pokażcie mi testament Adama” i „Siódma minęła, ósma przemija”. Ona aż błagają o piękne wydanie w Czarnym albo Marginesach, z pięknymi ilustracjami. A tu nic!

    • pozeracz

      Ha, rzeczywiście przydałoby się jakieś nowe wydanie, bo ja o tym autorze nawet nie słyszałem. A poza tym to jest to ta sama seria wydań PIWu, co właśnie „Wilk stepowy”.

    • Galene

      Wznowienie tych książek byłoby bardzo pożądane. Na „Wilka stepowego poluję, acz niezbyt intensywnie. A z książki „Siódma minęła, ósma przemija” został mi rozsypany drugi tom.

  2. Od kilku lat marzę, by przeczytać „Kwiaty dla Algernona”: pozycja w fantastyce kultowa, ale i tutaj wznowień brak :/
    Często przyczyną takiego stanu rzeczy są zawirowania na polu praw autorskich/praw do tłumaczeń. Swoją droga, ciekawy temat, warto by było się podpytać ludzi z branży 😀

  3. Nie jestem pewny, ale wydaje mi się, że swego czasu „Wilk stepowy” mignął mi w krakowskim Dedalusie. Moim białym krukiem, którego poszukuję już od dłuższego czasu jest „Złota pagoda” Mishimy z serii „Biblioteka japońska” pod redakcję prof. Melanowicza. Książka praktycznie niedostępna, chociaż znam 2 osoby, które udało się nabyć jej egzemplarze i to w b. dobrym stanie. Liczę na to, że do mnie szczęście też się uśmiechnie 🙂

    A z pozycji bardziej kontrowersyjnych, to dość złożona historia stoi za wysoką ceną powieści „Amok” autorstwa Krystiana Bali. Główny bohater tej książki popełnia morderstwo i wg niektórych teorii jest to opis zbrodni, której dokonał sam Bala. Ostatecznie pisarz trafił do więzienia, chociaż sąd przy orzekaniu wyroku kierował się innymi materiałami dowodowymi (a wg popularnych mitów internetowych to właśnie „Amok” miał być kluczem do udowodnienia winy Bali).

    • pozeracz

      W przypadku literatury japońskiej pewnie na wznowienia nie ma co liczyć. Może w drodze przypadku lub z wyboru jakiegoś pasjonata. To na pewno bardzo wąska nisza. Zawsze możesz napisać do antykwariatów z prośbą o informowanie o dostępnych egzemplarzach.

      O „Amoku” słyszałem już jakiś czas temu, ale nie zagłębiałem się w sprawę.

  4. Na szczęście jest e-book ‚Duch króla Leopolda’. Będę czytać 😉 Mój były znajomy już czytał i był oczarowany książką.
    Kiedyś ‚Wilk stepowy’ był w wydaniu Nike, o ile dobrze pamiętam.
    A ja chciałam powiedzieć o innej książce, której nie mogę nigdzie kupić: ‚Żywe wiązanie’ Newerly’ego. Nie wiem dlaczego nie ma tego nigdzie.

    • pozeracz

      Ja jeszcze czytnika nie mam, ale tak ogólnie to ebooki rzeczywiście ratunek dla wielu poszukiwaczy. Kwestia praw autorskich nadal pozostaje ważna, ale pewnie wydać elektronicznie jest taniej niż dodrukować.

  5. Jako że kupuję głównie dziecięce, to moim białym są dwa tomy „Ella i przyjaciele”. Na alle zazwyczaj w cenach trzycyfrowych 🙁 I też nie wiem czemu nikt nie chce wznowić. Pamiętam jak powtórne wydanie ” Księgi Diny” sprowadziło jej ceny z kosmosu z powrotem na ziemię 🙂

    • pozeracz

      W pewnym sensie to dobry prognostyk, że i książki dla dzieci potrafią takim łakomym kąskiem się stać. Z nieco innej parafii, ale ja się swego czasu długo dziwowałem, że nikt ładnie nie wydał na DVD Akademii Pana Kleksa. Jakiś czas temu to nadrobiono, ale dziwne, że aż tyle to trwało.

  6. Króla Leopolda kupiłam jakiś czas temu w cenie wyprzedażowej! Nawet nie wiedziałam, że to taki biały kruk. Przypomniała mi się jeszcze „Moja historia czytania” Alberto Manguela – długo polowałam, w końcu udało się ustrzelić na All za 50 zł.

  7. Czasem tak po prostu bywa, że książka się wyprzeda i zniknie, popyt zaś jest, ale słabo widoczny. Podobnie miałam z Marią Janion i jej książką o wampirach – ostatecznie znalazłam w niedostępnej dla zwykłych śmiertleników bibliotece pedagogicznej. Taka sama historia była z „Dożywociem” Marty Kisiel – tu jednak zadziałała sama autorka, która wysłuchała cierpliwie głosy swoich fanów i uparcie dążyła i drążyła, aż pojawiło się nowe wydanie. Jeśli ktoś nie weźmie się w garść i nie zacznie podtykać wydawcom, to nie dostrzegają potrzeby dodruku czy nowego wydania. Ostatnio czytałam tez artykuł w „Książkach” o bestsellerach. Może to wynika z tego strasznego pędu na nowe tytuły?

    • pozeracz

      I cóż w tym artykule w „Książkach” stało napisane? Ale pęd na nowości na pewno jest na rzeczy. Kwestia promowania tytułów, eksponowania, obecności w mediach i tak dalej. To zresztą przypadłość większości branży.

      Tylko czemu wydawcy ignorują czasem potencjalny zarobek?

  8. Ja taki twardy orzech do zgryzienia mam z „Galerią złamanych piór” Feliksa W. Kresa. Pierwszy (i jedyny…) nakład tej książki został już dawno wyprzedany i teraz nie da się jej dostać w _żadnej_ księgarni. Czasami tylko na Allegro natrafiałem na oferty, ale przeważnie z rzędu 50 zł. Tymczasem na forum Weryfikatorium natrafiłem na opinie, że ta książka wcale takim białym krukiem nie jest… Czyli albo to nie jest prawda (bo widzę, jak sytuacja wygląda), albo zwyczajnie źle szukam. Ale „Galerię…” dorwę prędzej czy później.

    • pozeracz

      Z tego, co pamiętam, to ja swój egzemplarz pożyczałem od kolegi. I coś mi się kojarzy, że widziałem w jakiejś taniej księgarni, ale nie mam pewności. Może to kwestia jakichś dziwnych splotów okoliczności?

  9. Pożeraczu, „Wilk stepowy” widnieje w zapowiedziach wydawnictwa Media i Rodzina, właśnie zauważyłam 😉

Dodaj komentarz

Powered by WordPress & Theme by Anders Norén