"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: uczta wyobraźni Strona 1 z 2

Historia i zmiana na cztery wróżona, czyli „Skrzydlate opowieści” Sofii Somatar

Jeśli ktoś szukałby serii wydawniczej, która pokazuje jak różnorodna potrafi być fantastyka, to Uczta Wyobraźni nadaje się do tego idealnie. Nie żeby w Polsce w ogóle ukazywało się zbyt wiele takich serii, ale to już insza inszość… Wracając zaś do sedna, napotkać tu można naukowo nasycone Ślepowidzenie, futurystycznie pokręcone TV Ciał0, grozą trącącą Tonącą dziewczynę, ale i poetyckie opowieści Sofii Somatar. Swego czasu dałem się oczarować Cudzoziemcowi w Olondrii, więc nic dziwnego, że nadeszła i pora na Skrzydlate opowieści.

skrzydlate opowieści

Mitem i mafią, czyli „W Kalabrii” Petera S. Beagle’a

Nie raz i nie dwa raz recenzowałem na blogu mym krótkie formy, które samodzielnie w Polsce wydawane są raczej rzadko i nad tą rzadkością się zastanawiałem. Jako osobnik, który szczerze nie znosi czczego marudzenia, nie mogłem przy okazji nagłego głodu na Ucztę Wyobraźni nie zwrócić uwagi na W Kalabrii. Zwłaszcza, że była to szansa na poznanie prozy autora, o którym czytałem niemało dobrego.

w kalabrii beagle

Urzekające déjà vu, czyli „Czasomierze” Davida Mitchella

David Mitchell to jeden z tych autorów, którzy na blogu już się pojawiali i pojawiać na pewno się będą. I tylko po części jest tak dlatego, że mam niemałą słabość do łączliwych światotworów i lubię bardzo wyłapywać punkty styku między powieściami Anglika. Ważniejszych powodem jest jednak to, że jestem pod wrażeniem talentu pisarza i różnorodności tego talentu powieściowych przejawów. Sięgnięcie po Czasomierze było więc kwestią… czasu.

czasomierze

Piękno i smutek w obcym kraju, czyli „Cudzoziemiec w Olondrii” Sofii Samatar

Literatura jest już tak bogata, że narzekanie na nieoryginalność pewnych ogólnych motywów nie ma większego sensu. Są one tak często wykorzystywane, że w zasadzie przekroczyły kategorię oryginalności. Gdy autor bierze na warsztat taką historię, musi zaoferować nowe podejście lub mistrzowskie wykonanie. Przykładem na to jest Cudzoziemiec w Olondrii Sofii Samatar. Historia niedoświadczonego bohatera zmuszonego przez los do wyprawy w nieznane została tu rozpisana w sposób oryginalny i poruszający.

cudzoziemiec w olondrii

Potrzask cykliczny, czyli „Slade House” Davida Mitchella

Łaska czytelnika na pstrym wózku bibliotecznym jeździ. Można sobie być jednym z ulubionych autorów takiego tam Pożeracza, a Twoje książki i tak będą czekały ponad rok na przeczytanie. Taki oto los spotkał właśnie Davida Mitchella – Tysiąc jesieni Jacoba de Zoeta rok temu wygrzebane z kosza przecenowego w markecie i Slade House zakupione na zeszłorocznym Pyrkonie. Ta pierwsza jeszcze nieco poczeka, ale tej drugiej szczęście przyniosło dopiero to lato bezwydawnicze. Zapraszam więc na pierwszy (a to Ci psikus, czyż nie?) na mym blogu kąsek z Uczty Wyobraźni.

slade house okładka

Strona 1 z 2

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén