Qbuś pożera książki

"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Świetne pięknego początki

Na studiach filololologicznych Qbuś uczęszczał na zajęcia z pisania. Nie były to jakieś szczególnie ekscytujące ćwiczenia, gdyż nauczano na nich pisania wysoce schematycznych akademickich form anglosaskich, ale często wracał temat tzw. opening sentence. Pierwsze zdanie powinno przykuć uwagę czytelnika i wprowadzić go w temat. W przypadku prozy wygląda to nieco inaczej, ale pierwsze akapity też są dla odbiorcy ważne. Pierwsze zdanie dość rzadko zapada w pamięć, ale zdarzają się wspaniałe wyjątki.opening1

Nie uciekniesz od tego, kim jesteś, czyli „Szczygieł” Donny Tartt

Dawno, dawno temu, w zamierzchłych czasach pierwszej swej pracy etatowej Pożeracz poczynił niesamowite odkrycie: w lumpeksach sprzedają książki po angielsku i to sprzedają je śmiesznie tanio. Dla Qbusia nastąpił potem czas rozpusty i kupowania czego popadnie. Ten okres błędów, wypaczeń i często marnych powieści sensacyjnych zaowocował jednak znajomością z Donną Tartt. Okazją do poznania się była Tajemna historia, która pochłonęła mnie i oczarowała. Nadszedł rok 2014, nadszedł Pulitzer i ogromne zamieszanie. Minął rok, kurz opadł, a Qbuś pożarł Szczygła.

goldf1

Pisarze to mają kota

Wpis ten odkryje przed Wami mroczą prawdę. Zbierając pomysły i inspiracje do kolejnego wpisu, wpadłem na trop niesamowitej afery. Z początku wydało mi się to niemożliwe, nieprawdopodobne, niedorzeczne wręcz. Lecz im więcej szukam, im głębiej drążę, tym więcej dowodów się pojawia. Może wstrząśnie to Waszym światopoglądem, może zwątpicie we wszystko, może przygniecie Was weltschmerz. Nie wiem. Wiem, że ja nigdy już nie będę tym samym Pożeraczem. Nie mogę Was jednak trzymać w nieświadomości. Nie darowałbym sobie.

Okrutna prawda jest powiem taka, że…

Zrób wydawcy dobrze!

Dziś wpis krótki, ale – w Qbusia mniemaniu – ważny. A sprowadza się on do krótkiego komunikatu: kupujcie u wydawcy!

I tyle.

Koniec.

Kropka.

empik1

fot. empikgroup.com/o-firmie/historia/

Świetne (oby nie) zwieńczenie, czyli „Gamedec. Obrazki z Imperium” Marcina Przybyłka

Bywalcom bloga nie trzeba przedstawiać autora ani serii, lecz pozostałe osoby zapraszam do wywiadu oraz peanu na cześć serii. Gamedec to nie tylko, zdaniem Pożeracza, jedna z najlepszych serii polskiego science-fiction, ale też ogrom pracy włożonej przez autora. Obrazki z Imperium to już piąta część cyklu, który od początku zachwycał bogactwem wykreowanego świata. Im dalej w cykl, tym autorowi (w teorii) trudniej o świeżość i kolejne oryginalne pomysły. Marcina Przybyłka ta przypadłość jednak nie dotyka.

ozi2

Autor: Tomasz Maroński

Strona 154 z 157

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén