"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: groza Strona 1 z 2

Niesamowitość nierówna, czyli „Król w żółci” Roberta W. Chambersa

W liście do Roberta Hooke’a Izaak Newton zawarł takiego oto wyznanie: „Jeśli widziałem dalej, to tylko dlatego, że stałem na ramionach olbrzymów”. Później, w dużej mierze za sprawą Umberto Eco, fraza ta została wtłoczona w świat krytyki literackiej. Dla mnie zaś wiąże się z satysfakcją ze śledzenia powiązań i inspiracji pomiędzy poszczególnymi dziełami. Król w żółci to zaś zbiór, do którego prowadzi Lovecraft, a przez niego i reszta cthuliańskiego uniwersum.

król w żółci

Dom bez liści, czyli „Czerwone drzewo” Caitlín R. Kiernan

Czytaniu książek i pisaniu o nich towarzyszą korelacje i inne zbiegi okoliczności. Dopiero rozpoczynając pisanie wpisu niniejszego zwróciłem uwagę na to, że znów będę rozwodził się nad książką osoby, której inną książkę recenzowałem czasu sporo temu dla Gildii Literatury. Po Ianie McDonaldzie i jego Rzece bogów sięgnąłem po Czerwone drzewo Caitlín R. Kiernan. By cykl dopełnić i Z Archiwum Q wzbogacić niedługo zjawi się tu Tonąca dziewczyna (może nawet będę pamiętał, żeby dodać tu linka), ale tymczasem zapraszam na wyprawę.

czerwone drzewo okładka

Niesamowitość ekstrapolowana, czyli „Dom z liści” Marka Z. Danielewskiego

Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego miejscem akcji tak wielu filmów grozy czy też innych thrillerów jest dom? Można tu by skoczyć w stronę analizy literackiej i podrzucić Freuda z jego teorią niesamowitości, ale wystarczy chyba w skrócie napisać, że wiąże się to z przeobrażaniem miejsca, które dla większości oznacza bezpieczeństwo, azyl w pułapkę, źródło zagrożenia. Dom z liści Marka Z. Danielewskiego jest swoistym doprowadzeniem tej idei do ekstremum. No i książką, którą chciałem nabyć „od zawsze”.

dom z liści okładka

Ciemność zapada znowu, czyli „Pieśń bogini Kali” Dana Simmonsa

Biorąc pod uwagę, że uważam Hyperiona Dana Simmonsa za jedną z najlepszych książek, które dane mi było czytać, dziwić może tak rzadka obecność na łamach bloga niniejszego. Przez ponad pięć lat objawił się tylko poprzez Ilion. Co prawda na półce czeka niespodzianie mi sprezentowany omnibus hyperionowy, ale z nieuświadomionych powodów odsuwam jego lekturę. Na ratunek przybył jednak Vesper ze swoimi twardookładkowymi, starannie wydanymi wznowieniami, który zdecydował się przypomnieć Pieśń bogini Kali, czyli powieściowy debiut Amerykanina.

pieśń bogini kali simmons

Wypowiadając grozę, czyli „Upiorna opowieść” Petera Strauba

Są niektóre prawdy, które powtarzam regularnie przy różnych dyskusjach okołoksiążkowych. Jedną z nich jest to, że z literacką grozą mi niezbyt po drodze. Po studenckich i nie tylko zachwytach nad opowiadaniami Edgara Allana Poe i Ambrose’a Bierce’a przyszły głównie rozczarowania albo obojętność. Staram się jednak od czasu do czasu wyściubić nosa z mych gatunkowych (w sumie i tak szerokich) zasieków. Od pewnego czasu skutecznie pomaga mi w tym wydawnictwo Vesper – niedawno sięgnąłem udanie po Draculę, a dziś na blogu gości Upiorna opowieść Petera Strauba.

upiorna opowieść

Strona 1 z 2

Oparte na WordPress & Theme by Anders Norén