"Natura ludzka nigdzie nie jest tak słaba, jak w księgarni"

Tag: literatura amerykańska Strona 2 z 5

Pokoiki osobliwości, czyli „Tęsknota za innym światem” Otessy Moshfegh

Na marginesach, obrzeżach każdego społeczeństwa napotkać można nieokreśloną (acz niemałą) liczbę osobliwych osobistości. Jeszcze nie wyrzuceni poza grupowy nawias, ale zdecydowanie oddaleni od centrum, przemykają gdzieś w cieniach i za rogami zwyczajnej codzienności. W pierwszej wydanej w Polsce powieści Otessy Moshfegh główna bohaterka sama skazała się na takie (nie)istnienie, natomiast Tęsknota za innym światem przygląda się tym, którzy takiego wyboru nie mieli lub błąkają się tam nieświadomie.

tęsknota za innym światem

Zemsty w dżungli, czyli „Blood and Bone” Iana C. Esslemonta

Nim bloga założyłem serie fantastyczne czytałem albo namiętnie, albo losowo. Ten pierwszy przypadek oznaczał pożeranie całości najszybciej jak się da: (wy)pożyczając kolejne tomy lub też wyczekując premiery tomów kolejnych. Druga forma oznaczała zaś lekturę od przypadku do przypadku. Założenie niniejszego przybytku sieciowego doprowadziło do osiągnięcia pewnej systematyczności. Otóż, staram się kolejne części lubianych cykli czytać w odstępach regularnych, najczęściej rocznych. Jednak w przypadku pobocznej serii malazańskiej są to lata dwa, co oznacza porę na Blood and Bone.

blood and bone cover

Podwojony dylemat, czyli „Revenat Gun” Yoona Ha Lee

Lektura zwieńczenia dowolnego niemal cyklu wiąże się z nieuchronnym rozczarowaniem. Zawód może spowodować sam końcowy tom niespełniający oczekiwań nagromadzonych podczas lektury poprzednich. Z drugiej zaś strony, im lepszy finał, tym większy smutek wywołany koniecznością pożegnania się z bohaterami oraz/lub światem. Owszem, do każdej książki można wrócić, ale – wybaczcie banał – pierwsze czytanie jest tylko jedno. Dość jednak tych rozkmin, pora na Revenat Gun, czyli pożegnanie z cyklem Machineries of the Empire.

revenant gun okładka

Skazy sławy, czyli „Sempre Susan” Sigrid Nunez

Znane przysłowie brzmi „co rok prorok”, zaś na mym blogu można je sparafrazować tak oto: „co rok Nunez”. Dwa lata temu zachwyciłem się krótką powieścią o przyjaźni i żałobie, czyli Przyjacielem. Rok później ciepłe uczucia wzbudziła zaś Pełnia miłości. Teraz zaś przyszła pora na kolejną książkę Sigrid Nunez, ale i jednocześnie na pewną odmianę, gdyż Sempre Susan to literatura non-fiction. Trochę wstyd przyznać, że twórczość Susan Sontag znana jest mi tylko z drugiej ręki, a w dodatku biografie mnie nie kręcą ni trochę, więc nieco obawiałem się rozminięcia z tematem.

sempre susan okładka

Ciemność zapada znowu, czyli „Pieśń bogini Kali” Dana Simmonsa

Biorąc pod uwagę, że uważam Hyperiona Dana Simmonsa za jedną z najlepszych książek, które dane mi było czytać, dziwić może tak rzadka obecność na łamach bloga niniejszego. Przez ponad pięć lat objawił się tylko poprzez Ilion. Co prawda na półce czeka niespodzianie mi sprezentowany omnibus hyperionowy, ale z nieuświadomionych powodów odsuwam jego lekturę. Na ratunek przybył jednak Vesper ze swoimi twardookładkowymi, starannie wydanymi wznowieniami, który zdecydował się przypomnieć Pieśń bogini Kali, czyli powieściowy debiut Amerykanina.

pieśń bogini kali simmons

Strona 2 z 5

Powered by WordPress & Autor motywu: Anders Norén